Tomaszewski: Liga w kilku zdaniach

Niestety, zakończony sezon ligowy nie należał do takich, które będą rozpamiętywane latami przez kibiców, a wprost przeciwnie fani piłki będą chcieli jak najszybciej o nim zapomnieć, ponieważ tak naprawdę, to rywalizacja o tytuł mistrza i spadek do niższej klasy została już rozstrzygnięta jesienią.

Analizując "wiosnę", to nieodparcie nasuwa się wniosek, że kontrkandydaci do tytułu (Groclin, Legia, Amica) robiły wszystko co mogły, by Wiślacy prawie bez wysiłku sięgnęli po koronę, a los biednego jak mysz kościelna GKS-u był praktycznie przesądzony i to już chyba nawet przed rozpoczęciem... sezonu.

Reklama

Wprawdzie na pełną ocenę ligowej piłki należy poczekać do momentu zakończenia startu naszych eksportowych drużyn w eliminacjach Ligi Mistrzów i pucharu UEFA, jednak dziś można założyć, że nastąpi to (życzę sobie, bym się mylił) bardzo szybko.

Największe nadzieje w tym temacie związane są z krakowską Wisłą, jednak zimowe, dyletanckie zawirowania z zawieszeniem trenera Henryka Kasperczaka i transferowaniem Macieja Żurawskiego, do kilku naraz, europejskich (hiszpańskich, rosyjskich, tureckich, austriackich i czort, a tylko właściwie Janusz B. wie jakich) klubów, musiały wpłynąć na wiosenną formę aktualnych mistrzów Polski. Również decyzje kierownictwa i sztabu szkoleniowego "Białej Gwiazdy" w ostatnim czasie budzą wśród kibiców wiele wątpliwości co do profesjonalnego działania. Mam tu na myśli "wystawianie do wiatru" fanów piłki, którzy przyszli na mecze (pucharowy z Zagłębiem i mistrzowski z Lechem) by oglądać w akcji najlepszych polskich graczy, a "skazani zostali" na śledzenie bezładnej kopaniny w wykonaniu "głębokiej, wiślackiej rezerwy".

Gdyby taka sytuacja miała miejsce w którejś z zachodnioeuropejskich lig, natychmiast wkroczyłby do akcji związek i ukarał klub za lekceważenie kibiców. Natomiast, kolejny transferowy cyrk z udziałem Żurawia w pełni potwierdza opinię, że prezes - niestety jeszcze - Janusz B. (kokietując Austriaków rozmowami z Turkami, oraz zgadzając się, by w czasie końcówki ligi, zawodnik, zamiast występu na murawie, omawiał przy zielonym stoliku, warunki kontraktu z nowym pracodawcą) ma ogromne zaległości w zakresie wiedzy o podstawowych zasadach obowiązujących w zawodowym futbolu.

Całe szczęście, że Jurek Dudek ze swoimi kolegami "namieszał" w Lidze Mistrzów, dzięki czemu Wiślacy awansowali od razu do trzeciej - ostatniej - fazy rywalizacji o "futbolowy raj" i jeśli nie skorzystają z super okazji to? ... ale o tym nawet nie będę mówił, by nie wykrakać.

Również w Grodzisku i Warszawie, w dalszym ciągu trwa istna huśtawka formy i nastrojów, bowiem chłopcy Drzymały i Waltera w niektórych spotkaniach prezentuję się - wspaniale - na miarę swoich umiejętności i finansowych możliwości, natomiast w pozostałych meczach grają padlinę i kibice mają wrażenie, ba są święcie przekonani, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest "brak dyscypliny taktycznej podczas nocnych dodatkowych treningów". Panowie futboliści, po raz kolejny powtórzę słowa trenera tysiąclecia, Kazimierza Górskiego: hasło kobiety, wino i śpiew jest aktualne również dla piłkarzy, tylko trzeba wiedzieć, z kim, kiedy i gdzie.

Osobny rozdział, to wroniecka Amica, w której panujące cieplarniane warunki nie mają żadnego przełożenia na wyniki i wydaje się, że właściciel klubu, Jacek Rutkowski - mimo wymęczonego zwycięstwa nad "Pasami" - musi dokonać gruntownego remanentu, lub zawiesić futbolową działalność, ponieważ staje się ona niebezpieczną antyreklamą dla prowadzonej przez Niego firmy. Z pozostałych zespołów, na uwagę zasługują jedynie Cracovia i Wisła Płock, jednak z pewnymi ale...

Wprawdzie zespoły te pomieszały szyki samozwańczej grupie G-4, jednak by zaliczyć je do wielkich naszej ligi, muszą one w przyszłym sezonie przestać prezentować kameleonowa forma , jaką oglądaliśmy w niektórych spotkaniach - a klasyczny przykład "przegrania wygranego" meczu "Pasów" we Wronkach w pełni potwierdza tę opinię. Co zaś się tyczy baraży o I-szą ligę, to jestem pewny, że mecze te dostarczą kibicom ogromnych emocji i będą prowadzone w duchu obopólnego poszanowania, ponieważ rywalem Widzewa jest drużyna prowadzona przez - najlepszego w historii łódzkiego klubu trenera - popularnego FRANZA.

Niestety, w dalszym ciągu pozostaje nie wyjaśniona sprawa statusu ligowca drużyny z Lubina, na której ciąży zarzut kupczenia drugoligowymi punktami. W świetle prawa karnego jesteśmy świadkami czeskiego filmu, pt: "Nikt nic nie wie", ponieważ prokuratura wrocławska nie może zdecydować się, czy umorzyć sprawę, czy też skierować akt oskarżenia do sądu? Ta swoista gra na czas "drużyny organów ścigania" spowodowała - w świetle obowiązującego futbolowego prawa - że bulwersująca środowisko piłkarskie, sprawa "kupienia ligowego awansu", najprawdopodobniej (nie znam daty jej "poczęcia") uległa już PRZEDAWNIENIU.

No cóż, mam nadzieję, że jest to ostatnia tak fatalnie skopana przez prokuraturę oraz Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej sprawa i od nowego sezonu nasza ligowa piłka będzie toczyła się w dobrym kierunku. Mogę publicznie zapewnić, że dopóki będę działał w Komisji Etyki przy PZPN, uczynię wszystko by wspólnie z profesorami: Józefem Lipcem, Stanisławem Speczikiem, Wojciechem Przybylskim, generałem Mieczysławem Karusem i mecenasem Eugeniuszem Stankiem podobne sprawy (oby nigdy ich nie było) będą natychmiast (zawieszenie na wniosek Komisji, Zarządu Polskiego Kolegium Sędziowskiego i powołanie Komisarza, to potwierdza) wyjaśniane, by winni, w trybie natychmiastowym, zostali wyeliminowani ze środowiska - bowiem tylko "czysta gra, przy otwartej kurtynie" gwarantuje szybki powrót polskiej piłki na europejskie szczyty.

Natomiast w dalszym ciągu podtrzymuję swoje zdanie, że jedynym ratunkiem na poprawę wizerunku i poziomu polskiej ligowej piłki jest NATYCHMIASTOWE znalezienie kompromisu pomiędzy PZPN, a G-16, by jeszcze w czerwcu zarejestrować w sądzie, spółkę Ekstraklasa, która wspólnie - na partnerskiej zasadzie - z centralą prowadziłaby rozgrywki w sezonie 2005/06 w trakcie których sukcesywnie przejmowałaby od centrali, władzę i kontrolę nad ligową zmaganiami i problemami, ze szczególnym uwzględnieniem przydzielania słynnych licencji.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o I-szą ligę, natomiast nie można pominąć dwóch - świeżych jak bułeczki - skandali dotyczących drugoligowego frontu. Pierwszy to bezmyślne, nieetyczne i niezgodne z duchem sportowej walki losowanie - przeprowadzone przez Departament Rozgrywek - meczów barażowych, po którym drugoligowcy mogli w ostatnich dwóch kolejkach (manipulując wynikami) "wybierać" trzecioligowych rywali. Drugi dotyczy przerwania na kilkanaście minut derbowego meczu w Łodzi i zranienia przez stadionowych bandytów bramkarza Piekutowskiego. Zatem mam pytanie do Wydziału Dyscypliny: Dlaczego natychmiast nie zajął stanowiska w tej sprawie? Przypomnę tylko, że podobny przypadek (zranienie sędziego) w Katowicach, zakończył się walkowerem - czyżby nadal, w mniemaniu futbolowej jurysdykcji, w naszej piłce były kluby równe i równiejsze?

Jan Tomaszewski

W związku z obraźliwymi tekstami komentarzy dotyczących felietonów Jana Tomaszewskiego, uprzejmie informujemy, że nie będziemy publikowali anonimowych komentarzy w których zamiast merytorycznej dyskusji, będą zawarte wyzwiska, pogróżki i obraźliwe epitety pod adresem naszego współpracownika.

Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego, ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną.

Jednocześnie informujemy, że zamieścimy każdy, nawet najbardziej drastyczny komentarz, ale pod warunkiem uprzedniego sprawdzenia danych osobowych autora, by pan Jan Tomaszewski mógł dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym

Dowiedz się więcej na temat: liga

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje