Wołowski: Kaka - decydujące starcie

Poza Jerzym Dudkiem nikt w Realu Madryt nie grał mniej w ostatnich dwóch latach niż Kaka. Wspierany przez Jose Mourinho Brazylijczyk podjął ostatnią próbę powrotu do normalności.

Firmowy uśmiech nawet w najgorszych chwilach nie znikał z jego twarzy, toteż dziś, kiedy jest dobrze, trudno dostrzec różnicę. Po raz pierwszy od czterech lat Kaka spędza okres przygotowawczy na boisku, a nie w klinikach. Brazylijczyk zdaje sobie sprawę, że operowane dwa razy kolano, nigdy nie będzie już takie jak było, podjął jednak ostatnią próbę powrotu na swój normalny poziom. Tym razem bez przesadnej presji, bo choć kosztował Real aż 65 mln euro, przez dwa lata zagrał zaledwie 13 całych meczów, musiał więc zaakceptować etykietkę: "wielkiego przegranego".

Mourinho go przekonał

Reklama

"Wiem, że nie spełniłem oczekiwań prasy i kibiców, nie spełniłem też swoich" - mówi podkreślając przy tym dręczący go głód sukcesu. Od 2007 roku, w którym wręczono mu "Złotą Piłkę" jego kariera zmieniła się w upadek ze szczytu: coraz głębszy. Doszło do tego, że kibice Realu przestali oczekiwać po nim czegokolwiek. Gdyby tak się miała skończyć ta historia: Kaka byłby kandydatem do zwycięstwa w klasyfikacji na najgorszy transfer w historii piłki. Latem wydawało się, że zechce ratować karierę ucieczką do Chelsea, lub powrotem do Serie A, ale jak mówi, niespodziewanie przyszedł do niego Jose Mourinho, przekonując jeszcze raz do wspólnego wysiłku. Postanowił dać sobie w Madrycie jeszcze jedną szansę. Zapewne ostatnią.

Prawdopodobnie jest to w ogóle ostatnia okazja dla Kaki w wielkiej piłce. Kto po kolejnym złym sezonie wyda dziesiątki milionów na transfer i gwiazdorską gażę dla 30-latka, który od pięciu lat jest tylko cieniem siebie? Na razie Brazylijczyk jest pełen wiary. Nie pojechał na Copa America uznając, że nie ma sensu kolejny raz ratować kadry, kiedy wali się jego własna kariera. "Wrócę do reprezentacji wtedy, gdy będę dobrze grał w Realu" - mówi.

Nie powtórzył więc eksperymentu sprzed roku. Wtedy wybrał się na mundial w RPA z urazem kolana, a potem leczył się po operacji aż do stycznia 2011 roku. Dziś, pierwszy raz od czterech sezonów, ma przepracować okres przygotowawczy, tak jak latem 2007 roku, który zakończył się dla niego tak szczęśliwie. Wygrał wtedy z Milanem klubowe mistrzostwo świata, bijąc Boca Juniors 4-2. Został wybrany na najlepszego gracza imprezy. Wkrótce potem zaczął się zjazd ze szczytu, pogłębiający się w Madrycie po transferze w 2009 roku.

Bardzo potrzebujemy jego pomocy

Ricardo Carvalho, Pepe, Fabio Coentrao, Cristiano Ronaldo - kolonia portugalska w Realu to naturalne towarzystwo dla Kaki. Wśród nich czuje się najlepiej, jak zwykle stale się uśmiecha, trenując rano i po południu, bez bólu w kolanie. W pierwszym sparingu w Los Angeles z Galaxy zagrał 45 minut będąc obok debiutującego Coentrao jednym z najaktywniejszych na boisku. "Bardzo potrzebujemy jego pomocy" - mówi Carvalho. "On wie, kim jest w futbolu, i kim może być dla Realu. Sądzę, że w tym roku spełni oczekiwania wszystkich" - dodaje Pepe. Mourinho zapeszać nie chce. Stwierdza tylko, że po przepracowaniu okresu przygotowawczego, brazylijski as powinien być innym piłkarzem niż ostatnio. Czy takim jak w 2007 roku? Wydaje się to mało realne.

Koledzy z drużyny bez przerwy wspominają jednak jego dawną klasę. To między innymi Kakę miał na myśli Alvaro Arbeloa, kiedy postawił tezę, że Real ma dziś najsilniejszą kadrę w swojej historii, a przynajmniej jedną z najsilniejszych. Kibice nie są do tego przekonani. Tezę, że takich graczy jak Mourinho nie miał dotąd żaden trener Realu, w ankiecie dziennika "Marca" popiera niewiele ponad 20 proc czytelników. Mimo pięciu wzmocnień tego lata (Coentrao, Sahin, Callejon, Altintop, Varane), tym największym mogłoby być się stać odrodzenie Brazylijczyka.

Od Ronaldinho różni go wszystko. Sposób gry, a przede wszystkim stosunek do piłkarskich obowiązków, który jest w pełni profesjonalny. Byłoby więc dziwne, gdyby obaj wielcy brazylijscy gwiazdorzy skończyli w ten sam sposób. Real potrzebuje Kaki, ale jeszcze bardziej kadra "Canarinhos", która skompromitowała się podczas Copa America w Argentynie - na trzy lata przed chwilą, kiedy podejmie rywali na mundialu w swoim kraju. W drużynie z Neymarem i Ganso wciąż jest miejsce dla piłkarza w pełni dojrzałego. Nawet w średniej formie Kaka pasowałby tam idealnie.

Dyskutuj z Darkiem Wołowskim na jego blogu

Dowiedz się więcej na temat: Jose Mourinho | Dariusz Wołowski | kaka | Real Madryt | Primera Division

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje