Wołowski: Kto kocha futbol, kocha Gutiego?

Zaledwie miesiąc temu był wyrzucaną z klubu czarną owcą, dziś fani Realu znów debatują o Gutim, jakby od jego gry wszystko zależało.

Nie Kaka, nie Xabi Alonso, nie Benzema, a nawet nie Ronaldo - nowe, młode, medialne gwiazdy, które mają przywrócić Realowi Madryt pozycję na europejskim szczycie, są dziś w tle 34-letniego wychowanka. I nie jest nim nawet żywa legenda klubu Raul Gonzalez, ale Jose Maria Gutierrez, notorycznie wykreślany z wielkiej piłki przez kolejnych trenerów.

Reklama

Wydawało się, że po meczu z Alcorcon zrobił to także Manuel Pellegrini, tymczasem kłopoty z kontuzjami i karami utorowały Gutiemu drogę do powrotu. Jego asysta piętą w La Corunii siedem dni temu, otworzyła w Madrycie debatę nie tylko nad samym podstarzałym piłkarzem, ale wręcz sposobem, w jaki powinna grać drużyna. Pellegrini wymarzył sobie ustawienie z dwoma defensywnymi pomocnikami w środku pola: Xabim Alonso i Lassem, tymczasem teraz musi zmienić koncepcję gry, by poszukać miejsca dla weterana.

Takich kłopotów nikt jeszcze miesiąc temu nie mógł nawet przeczuwać, Guti był na aucie, a madryckie gazety pisały o przymiarkach do amerykańskiej MLS. Piłkarz może się dziś czuć odrobinę jak jego były kolega David Beckham, choć nie wraca fizycznie zza oceanu, to jednak symbolicznie z dalekiej podróży.

Sprawa jest prosta: jeśli dziś z Espanyolem Gutiego w podstawowym składzie nie będzie, Pellegrini otrzyma gigantyczny minus od publiczności z Santiago Bernabeu. Fani kochają Gutierreza, idealizują, dla nich wprowadza on w grę siermiężnej pomocy, błysk geniuszu. W tej sytuacji na ławce może wylądować Lass, a przecież na początku sezonu był postacią, wokół której powstawała nowa drużyna.

Pytanie: "jak ma grać nowy Real?" powraca z winy 34-letniego weterana. Już dawno Pellegrini dał słynną odpowiedź, że inaczej niż Barcelona - mniej kombinacyjnie, poszukując drogi do bramki najprostszym sposobem. Ale z Gutim w składzie Real bardzo upodobni się do mistrza Hiszpanii, gdzie w środku jest jeden defensywny pomocnik (najczęściej Busquets) i jeden ofensywny (Xavi). Jeśli przed Xabim Alosno stanie Guti, środek Realu będzie wyglądał teoretycznie tak samo.

Trener Espanyolu Mauricio Pochettino przyznaje, że on by się chwili nie wahał. "Kto kocha futbol, kocha Gutiego" - mówi. Jego zdaniem taka drużyna jak Real powinna być zdecydowanie ofensywna, a dwóch defensywnych pomocników w składzie to za dużo. Pellegrini odpowiedzi jasnej dać nie chciał: mówił o dwóch wariantach (ofensywniejszym z Gutim i defensywniejszym z Lassem). Dlatego tak znaczące może być dzisiejsze starcie z Espanyolem, które udowodni, co jest lepsze zdaniem trenera.

Paradoks polega na tym, że choć na Bernabeu drużyna zdobyła w lidze komplet 30 pkt, najlepsze mecze zagrała w Walencji i La Corunii. A nawet w Champions League, najwyżej oceniany jest występ w Mediolanie (1:1 z Milanem). Wszystkie te mecze, Real zagrał bez Cristiano Ronaldo, choć oczywiście jego pozycja w drużynie jest niepodważalna (Portugalczyk dziś nie gra, wciąż pauzuje za czerwoną kartkę z Malagą).

Ciekawe jak ta wrzawa wokół Gutiego się skończy? Ja jeszcze raz przywołam moją ulubioną anegdotę z Berndem Schusterem. Kiedy Ramon Calderon polecał Niemcowi wystawianie Gutiego, ten ustawił ówczesnego prezesa przed zdjęciami z trzech wygranych przez Real w ostatnim czasie finałów Champions League (1998, 2000, 2002). Na żadnym z historycznych zdjęć Gutiego nie było, choć oczywiście grał już wtedy w klubie. To miał być dowód, że na najwyższym poziomie, jest po prostu zbędny.

POROZMAWIAJ Z DARKIEM WOŁOWSKIM O PRIMERA DIVISION

Zobacz genialne zagranie Gutiego:

Dowiedz się więcej na temat: niekochana | Cristiano Ronaldo | Fernando Alonso | Real | Dariusz Wołowski | futbol

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje