Wołowski: Maradony wojna z całym światem

Selekcjoner Argentyny atakuje Pelego, Platiniego i sędziów pracujących na mundialu w RPA wikłając drużynę w polemiki, które mogą jej szkodzić. Jeśli jednak dziś Leo Messi i reszta pokonają Koreę Płd mogą być pierwszym zespołem w 1/8 finału.

Zawsze czuł się ofiarą spisków i prześladowań. Bezkompromisowy niczym Don Kichote walczył z establishmentem FIFA, który jest, jak gangrena toczącą światowy futbol. Dyskwalifikacja za doping podczas mundialu w 1994 roku też była spiskiem: przeciw najlepszemu piłkarzowi wszech czasów i drużynie prowadzonej przez niego do mistrzostwa. Lista wrogów Diego Armando Maradony jest długa, do dziś walczy niemal z całym światem, nosząc w sercu urazę do sędziów sprzed dwóch dekad. W RPA, jeszcze przed startem pierwszych afrykańskich mistrzostw świata wspominał, jak jeden z Kameruńczyków bezkarnie powalił go pięściami na ziemię na otwarcie turnieju Italia' 90. Ale gdy ktoś przypomni mu "rękę boga" i mecz z Anglią cztery lata wcześniej, uważa to za złośliwość.

Reklama

Przywódcy FIFA z Seppem Blatterem na czele, to grupa budząca masę zastrzeżeń i wątpliwości. Dopóki jednak atakuje ją człowiek taki jak Maradona, mogą spać spokojnie. Selekcjoner Argentyny przestaje być traktowany poważnie, bo każde jego publiczne wystąpienie wygląda wyłącznie na okazję do wyrzucenia z siebie frustracji. Maradona nigdy nie umiał ważyć słów - czasem miewał rację, ale jako selekcjoner Argentyny powinien wiedzieć, że jego wojna z arbitrami może w końcu zaszkodzić drużynie.

Na razie pomyłka sędziowska pomogła Argentynie w zwycięstwie nad Nigerią. Arbiter uznał gola Gabriela Heinze, którego powinien anulować ze względu na faul Waltera Samuela. Przed dzisiejszym meczem z Koreą Płd Maradona peroruje jednak, że sędziowanie w RPA jest fatalne, bo arbitrzy dopuszczają do zbyt ostrych ataków na Messiego, Kakę, czy Cristiano Ronaldo. Diego walczy o to, by najwięksi gracze, którzy przyciągają tłumy na stadiony, byli pod szczególną opieką sędziów.

Nie tylko sędziowanie w RPA przeszkadza selekcjonerowi Argentyny. Pele? "Powinien zostać oddany do muzeum". Platini? "To Francuz, a wiecie, jacy są Francuzi. Trudno z nimi gadać, bo uważają się za lepszych od innych. Ci dwaj zamiast krytykować moją pracę, powinni zwrócić uwagę na fatalną jakość piłek" - mówi.

Niby racja, ale wyrażana w sposób trudny do przyjęcia. Piłka "Jabulani" przygotowana na mistrzostwa w RPA jest rzeczywiście za lekka: skarżą się na nią bramkarze (stąd tyle kiksów), skarżą strzelcy, bo przy mocnym kopnięciu leci nad bramką 5 metrów. Trudno jednak określić, jaka jest w tym wina spisków Pelego i Platiniego (prezes UEFA). Maradona zaatakował ich, dlatego, że ośmielili się wyrazić swoje zdanie na temat prowadzonej przez niego drużyny.

Selekcjoner Argentyny krytyki nie znosi. Awans do mistrzostw w RPA "świętował" wulgarnymi słowami do dziennikarzy wypowiedzianymi na konferencji prasowej po meczu z Urugwajem, za co FIFA ukarała go dwoma miesiącami dyskwalifikacji. To także był spisek. Tak jak i to, że dziennikarze domagali się w kadrze Javiera Zanettiego i Estebana Cambiasso (wygrali z Interem Ligę Mistrzów). Tymczasem Diego pominął ich przy powołaniach, na prawej obronie hasa Jonas - jeszcze do niedawna piłkarz II-ligowy. W meczu z Nigerią był najgorszy na boisku, więc w zasadzie trudno się dziwić pytaniom o Zanettiego.

Z Koreą Płd nie zagra lekko kontuzjowany Juan Sebastian Veron - piłkarz będący największym wsparciem dla Leo Messiego. W meczu z Nigerią ci dwaj gracze wymienili ze sobą aż 32 podania. Dziś Verona musi zastąpić skrzydłowy Maxi Rodriguez, bo nie ma Cambiasso i Evera Banegi. Temu drugiemu, wyróżniającemu się w lidze hiszpańskiej, selekcjoner nie dał szansy choćby w jednym sparingu, nie mówiąc o genialnym Juanie Romanie Riquelme, z którym Maradona pokłócił się już na samym początku. Obaj mają ego podobnych rozmiarów.

Dopóki Argentyna będzie wygrywać, Maradona ma alibi na wszystkie swoje decyzje. Gorzej, jeśli zespołowi przytrafi się coś niedobrego. "Mam Leo Messiego i drużynę, która jest wspaniałym wsparciem dla niego. Przyjechaliśmy tu po mistrzostwo świata" - mówi selekcjoner Argentyny zastrzegając, że krytyka przeszkadza mu w pracy, w związku z tym jest nie na miejscu. "Wiemy o nich wszystko: biegają dużo, są szybcy i groźni przy stałych fragmentach" - mówi o Koreańczykach. Teraz remis w meczu Nigeria - Grecja dałby Argentynie awans do 1/8 finału. Byłaby tam pierwsza.

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim!

Dowiedz się więcej na temat: FIFA | Dariusz Wołowski | Maradona | wojna | RPA | selekcjoner

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje