Wspaniały finał Pucharu Świata w Zakopanem

W sobotę w rejonie Hali Gąsienicowej odbył się finałowy bieg Pucharu Świata w narciarstwie wysokogórskim. Startowało ponad150 zawodników i zawodniczek w tym cała czołówka światowa z liderami klasyfikacji generalnej Matteo Eydallinem (ITA) i Mirelą Miro (ESP).

Już samo przyznanie Polsce tak prestiżowej imprezy było wydarzeniem bez precedensu, w kolejce do organizacji kolejnych edycji PŚ stoją potentaci z krajów alpejskich Niemcy, Szwajcarzy i Austriacy. Tymczasem w ubiegłym roku zapadła decyzja Komitetu Wykonawczego ISMF, że tegoroczny Memoriał im. Piotra Malinowskiego, odbywający się już od 14 lat w okolicach Hali Gąsienicowej będzie finałem PŚ w narciarstwie wysokogórskim w sezonie 2010/2011.

Problemy ze śniegiem

Reklama

Jeszcze kilka dni temu nie było pewne, czy zawody w ogóle się odbędą, nie dość , że śniegu w najwyższych partiach gór było jak na lekarstwo, to wiosenne podmuchy halnego roztapiały to co jeszcze gdzieniegdzie w żlebach zostało. Pogoda w górach jest jednak nieprzewidywalna - 2 dni przed zawodami sypnęło tak dużo śniegu, że znacznie wzrosło zagrożenie lawinami i organizatorzy mieli znów kłopot. Ostatecznie zmieniono trasę biegu, która biegła z Kalatówek na Kasprowy Wierch, dalej na Halę Gąsienicową, z powrotem na Kasprowy Wierch, zjazd do Doliny Goryczkowej, ponowne wyjście pod stację IMGW na szczycie a potem już tylko pozostawał zjazd do mety usytuowanej na Hali Gąsienicowej .

Punktualnie o 10 barwny peleton ruszył biegiem z Polany Kalatówki aby przez Dolinę Goryczkową dostać się na szczyt Kasprowego. Od początku ton rywalizacji nadawali Włosi Damiano Lenzi i Lorenzo Holzknecht, Francuzi William Bon Maridion i Didier Blanc Szwajcar Martin Anthamatten i znakomity Hiszpan Jornet Kilian Burgada. Zaskakująco słabo rozpoczął bieg lider PŚ Matteo Eydallin (Włochy), szedł ciężko i powoli tracił dystans do czołówki. Wśród kobiet najlepiej spisywała się Mirela Miro (Hiszpania) - znakomita dyspozycja pozwalała jej nawiązać walkę z mężczyznami(!) -oraz Nathalie Etzensperger (Szwajcaria) i Laetitia Roux (Francja).

Dramat lidera

Kiedy pierwsi zawodnicy dochodzili do punktu przepinki na Kasprowym Wierchu swój dramat przeżywał Eydallin, który musiał się wycofać z rywalizacji z powodu dolegliwości żołądkowych. W ten sposób najlepszy obecnie skialpinista świata, lider klasyfikacji PŚ stracił bezpowrotnie szansę na zdobycie głównego trofeum. Godnie zastąpił go kolega z drużyny Lenzi, który rozgrywał życiowy bieg. Szedł i zjeżdżał w iście mistrzowskim stylu, był też najszybszy na punktach przepinania fok. Ostatni zjazd do mety był również jego popisem, bo Włoch wytrzymał znakomicie pod względem kondycyjnym wszystkie trudności trasy do końca. Za jego plecami trwała zażarta walka o 2 miejsce , prawie równo na linię mety wpadli Francuzi Bon Maridion i Blanc. O 0.8 sekundy lepszy okazał się młody BonMaridion, który wyrównał tym samym rachunki ze starszym kolegą z poprzedniego sezonu. Na 6 miejscu ukończył zawody Kilian Burgada (Hiszpania), który wobec wycofania się Eydallina zdobył cenne trofeum jakim jest Puchar Świata.

Rewelacyjna Hiszpanka

Wśród kobiet bieg był teatrem jednej aktorki - rewelacyjna Hiszpanka Mirela Miro wyprzedziła drugą na mecie Etzensperger(Szwajcaria) prawie o 8 minut, a ze swoim czasem wśród mężczyzn była by 17. Młoda Hiszpanka okazała się lepsza o 2 sekundy od najlepszego z Polaków Andrzeja Bargiela, który pobiegł bardzo dobrze! Jeśli talent tej zawodniczki będzie się tak dalej rozwijał, to trzeba będzie utworzyć dla niej osobną konkurencję, bo jej dominacja jest całkowita. Puchar Świata zdobyła w sposób pewny i bezkompromisowy.

Polacy na swoim terenie zaprezentowali się całkiem nieźle - wspomniany Andrzej Bargiel, mistrz Polski zajął 17. miejsce, Jacek Żebracki był 22 a Tomasz Brzeski - 26. Najlepsza z Polek - Klaudia Tasz przybiegła na 11. pozycji, a tuż za nią uplasowała się Magdalena Derezińska-Osiecka, która zanotowała udany powrót na górskie trasy.

Czasy, które osiągnęli najlepsi narciarze wysokogórscy są wprost niewiarygodne - w 1 godzinę 5 minut i 17 sekund zwycięzca Damiano Lenzi wyszedł trzy razy na szczyt Kasprowego Wierchu i dokonał tyle samo zjazdów, pokonał 1600 metrów przewyższenia i 9,5 km trasy. Przeciętny turysta potrzebował by na pokonanie tej samej drogi ok. 5,5 godziny samego marszu, bez koniecznych odpoczynków. To pokazuje jak wytrenowane organizmy posiadają dzisiejsi atleci górscy.

Narciarstwo wysokogórskie trafi na igrzyska?

Ta niebywale widowiskowa dyscyplina sportu coraz wyraźniej puka do drzwi olimpijskiej rodziny sportów. Wspaniałe widoki, dramaturgia, moc zwrotów akcji na trasie, elementy techniczne takie jak zapinanie i odpinanie fok, karkołomne zjazdy ( większość zawodników zjeżdżała do Kotła Gąsienicowego nie wykonując ani jednego skrętu!), wreszcie zacięta walka do końca gwarantują zainteresowanie widzów i mediów. Podczas biegu na szczycie Kasprowego Wierchu zgromadziło się bardzo dużo osób, które dopingowały i zachęcały zawodników do jeszcze większego wysiłku. Polskie Tatry w sposób naturalny nadają się do uprawiania narciarstwa wysokogórskiego na najwyższym poziomie.

Finał Pucharu Świata okazał się organizacyjnym sukcesem, szczególnie w sytuacji, gdy pogoda a szczególnie obfite opady śniegu spłatały organizatorom poważne problemy. Tym większe uznanie dla naczelnika TOPR Jana Krzysztofa i Justyny Żyszkowskiej (TKN Tatra Mountain Hardwear Team), a także całej rzeszy ratowników TOPR, wolontariuszy i wszystkich, którzy przyczynili się do tego, że światowe zakończenie sezonu skialpinistycznego w polskich Tatrach przebiegło w sposób wzorowy.

INTERIA.PL sprawowała patronat nad zawodami.

Tomasz Krzyżanowski

Dowiedz się więcej na temat: Miro

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje