"Zagraliśmy więcej niż 100 procent"

- Było łatwiej niż się spodziewaliśmy - powiedział po meczu Polska - Rumunia 34:22 skrzydłowy "Biało-czerwonych" Mateusz Jachlewski.

ZOBACZ JAK POLACY ROZGROMILI RUMUNIĘ

Reklama

Popularny "Siwy" grając we własnej hali, bo jest zawodnikiem Vive Kielce, zdobył dla kadry dwie bramki. Przyznał, że więcej oczekiwał po Rumunach. - Przegraliśmy z nimi na wyjeździe i to w sposób, który był trudny do przełknięcia. Oglądaliśmy ich ostatnie mecze, w tym ten zremisowany w Szwecji. Dlatego spodziewaliśmy się, że przeciwnik będzie bardzo mocny. Ale taki nie był, bo im nie pozwoliliśmy na wiele. Byliśmy zmobilizowani i skoncentrowani na maksa. Wszyscy grali na więcej niż 100 procent. Super mecz zagrał Michał Jurecki, świetnie bronił Sławek Szmal, a cały zespół postawił twarde warunki w obronie. Dlatego zdobywaliśmy bramki z kontr, szybko otworzyliśmy wynik i Rumunii nie mieli tu czego szukać - mówił Mateusz Jachlewski.

Podkreślił też, że awans na austriackie Euro był bez porównania trudniejszy niż wcześniejsze. - W poprzednich latach był play off. Wiadomo: mecz i rewanż, my z pozycji rozstawionego, było łatwiej. Teraz gra w grupie, to nie tylko więcej grania ale i z trudnymi przeciwnikami. Najtrudniejsze były ostatnie trzy mecze. Jeszcze tydzień temu nie wiedzieliśmy przecież, czy pojedziemy do Austrii czy nie. To wystarczy za komentarz o skali trudności eliminacji - dodał reprezentacyjny skrzydłowy.

- Patrząc na wynik 34:22 każdy się może zastanawiać czego my się obawialiśmy przed tym spotkaniem. Ale nie było tak łatwo - mówił Bartosz Jurecki, kołowy naszej reprezentacji.

- Widzieliśmy kilka ich meczów i jeśli taka drużyna remisuje w Szwecji, to znaczy, że potrafią grać w piłkę ręczną. To drużyna nieobliczalna, jak im wejdzie parę bramek to potem jest ciężko. Dlatego od początku staraliśmy się im na to nie pozwolić. Wiedzieliśmy, że od początku musimy walczyć z kołowym i to wyeliminowaliśmy. Świetnie bronili obaj nasi bramkarze, ale najważniejsze że w obronie staliśmy razem, nie było żadnych wyskoków na przechwyty. No i konsekwencja w ataku pozycyjnym. Swoje dołożyła publiczność. Warto dla nich grać, narażać się na te siniaki, bo oni tak samo lubią piłkę ręczną jak my - mówił starszy z braci Jureckich.

- Awans wywalczyliśmy w ostatniej kolejce, więc już samo to wystarczy dla określenia skali trudności. Każda drużyna była wymagająca, przed każdą musieliśmy się maksymalnie zmobilizować, może z wyjątkiem Turcji. Ale cztery zespoły cały czas, do samego końca, miały bardzo realne szanse na awans. To, że walczyliśmy o awans do samego końca wynikało też z naszej sytuacji z początku eliminacji, kiedy nie byliśmy w pełnym składzie. Ale daliśmy radę i teraz z czystym sumieniem możemy pojechać na wakacje - zakończył Bartosz Jurecki.

TOMASZ TŁUCZYŃSKI: GRALIŚMY W OŚMIU!

Dowiedz się więcej na temat: reczna | awans | procent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje