Monika Hojnisz: To wszystko jeszcze do mnie nie dociera

Biathlonistka Monika Hojnisz (UKS Lider Katowice), po wywalczeniu w ciągu kilku dni czterech medali seniorskich MŚ i ME U-26, przyznała, że medialny szum po tych sukcesach jeszcze do niej nie dociera.

Niespełna 22-letnia Hojnisz, studentka katowickiej AWF, w środę została zaproszona na spotkanie z władzami rodzinnego Chorzowa. Dostała od prezydenta Andrzeja Kotali m.in. laptopa, aby mogła być zawsze w kontakcie z najbliższymi.

Reklama

Miejscowi filateliści pytali o zgodę na wydanie znaczka lub kartki z wizerunkiem zawodniczki.

Hojnisz najpierw wywalczyła brąz MŚ w biegu na 12,5 km ze startu wspólnego (Nove Mesto, Czechy), a potem w Bańsko (Bułgaria) zdobyła złoto w biegu na dochodzenie na 10 km, oraz brązowe medale w biegu na 15 km i sprincie na 7,5 km.

- Tego brązu na MŚ nikt się nie spodziewał, zwłaszcza ja.  Już sam start w tak doborowym gronie był dla mnie przeżyciem i ogromnym zaszczytem - wspominała zawodniczka, która 3 marca wyjeżdża na zawodu Pucharu Świata do Soczi (Rosja).

Polski Związek Biathlonu nie miał wystarczających środków, by wysłać cztery Polski na te zawody (trzy reprezentantki z racji miejsc rankingowych mają dofinansowanie z IBU (Międzynarodowa Unia Biathlonu).

- Miłą niespodziankę sprawił Eurosport i zasponsorował mi wyjazd, za co jestem wdzięczna. To próba przedolimpijska i dla każdego zawodnika ważny start, dający  możliwość zapoznania się z trasami. Być może będę miała okazję wystartować tam w olimpiadzie za rok - zaznaczyła biathlonistka.

Zadowolona, dumna i szczęśliwa była mama medalistki, Renata.

- Rywalizację podczas MŚ obserwowaliśmy na miejscu, w Novym Mescie. Bo medalu był wielki płacz z radości. Nie potrafiłam się przez tydzień pozbierać. To ukoronowanie lat ciężkiej pracy Moniki. Nie spodziewaliśmy się tego sukcesu. Trener chyba też nie. Wyglądał, jakby za chwilę miał dostać zawału - powiedziała.

Monika od początku swojej przygody z biathlonem trenuje pod okiem obecnego szkoleniowca kadry Adama Kołodziejczyka.

- To z nim pojechała na swój pierwszy - letni - obóz z klubem. I tak jej się spodobało, że zimą zaczęła stawiać pierwsze kroki na nartach. W naszym, chorzowskim parku, wzięła ze sobą starsza siostrę, która też teraz trenuje biathlon - dodała pani Renata.

Monika przyznała, że podczas ME musiała sobie radzić z presja, bo zdawała sobie z oczekiwań.

- Udało się o tym nie myśleć i efekty były bardzo dobre. Sukcesy utwierdzają mnie w przekonaniu, ze praca nie poszła na marne - skomentowała zawodniczka katowickiego Lidera.

Z laptopa się ucieszyła, bo - jak wyznała - jest internetowym nałogowcem.

Dowiedz się więcej na temat: Monika Hojnisz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje