Bjoergen: Nie osiągnęłam jeszcze szczytu możliwości

Zwyciężczyni finałowych zawodów Pucharu Świata w biegach narciarskich w Falun Norweżka Marit Bjoergen podkreśliła, że teraz jej głównym celem będą zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi. - Tam za rok będę jeszcze lepsza niż teraz - zapowiedziała.

- Nie osiągnęłam jeszcze szczytu moich możliwości, lecz w wieku 33 lat nie można już specjalnie poprawić dyspozycji fizycznej. Widzę jednak u siebie jeszcze wiele błędów w technice, zwłaszcza w dowolnej, w której muszę popracować nad ekonomią wykorzystania energii. Jeżeli to poprawię, to w Soczi będę co najmniej taka dobra, jak podczas ostatnich mistrzostw świata w Val di Fiemme - powiedziała ich czterokrotna złota medalistka.

Reklama

Przygotowania do sezonu olimpijskiego Norweżka zamierza rozpocząć już za dwa, trzy tygodnie. Po powrocie do Oslo natychmiast wyjedzie na 10-dniowe wakacje ze swoim partnerem Fredem Boerre Lundbergiem, mistrzem olimpijskim z 1994 (Lillehammer) i 1998 roku (Nagano) w kombinacji norweskiej.

- Wybieram się na moje wakacje miłości do ciepłych krajów, ponieważ dosyć mam już śniegu i zimna. Z Fredem jedziemy na Karaiby. Tam na słonecznych plażach Aruby będziemy kompletnie sami, bez dziennikarzy, telewizji, telefonów i co najważniejsze bez treningów, których na razie mam dosyć - powiedziała Bjoergen norweskim dziennikarzom.

Sezon oceniła jako nie do końca udany, chociaż jego główny cel, dobry występ w mistrzostwach świata, został osiągnięty. - Miałam wielkie nadzieje na wygranie Tour de Ski, lecz niestety kłopoty ze zdrowiem uniemożliwiły mi ten start. Na szczęście dobrze się skończyło, ale czas niepewności podczas badań odbił się na psychice. Na mistrzostwa świata jechałam licząc na jeden złoty medal, a zdobyłam aż cztery, więc narzekać nie mogę. Teraz celem jest Soczi, które będzie być może moją ostatnią olimpiadą - podkreśliła Bjoergen.

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama