Charlotte Kalla przygotowuje się do sezonu skacząc ze spadochronem

Szwedka Charlotte Kalla wprowadziła nowy element do przedsezonowych przygotowań. Rywalka Justyny Kowalczyk chce wzmocnić swoją psychikę, dlatego wykonała skok ze spadochronem.

W szwedzkich mediach nazwana została "latającą narciarką", a do skoków przyznała się dopiero we wrześniu podczas zgrupowania w Ramsau.

Reklama

- Pierwszy skok wykonałam już przed dwoma laty, ponieważ otrzymałam go w prezencie na 25. urodziny. To był skok w tandemie z instruktorem. Bardzo mi się podobało, więc chciałam to zrobić jeszcze raz teraz, podczas przygotowań do przyszłorocznych mistrzostw świata w Falun, aby sprawdzić moją psychikę. Czas i warunki atmosferyczne w Szwecji pozwoliły mi to zrobić dopiero tego lata w sierpniu - powiedziała.

Szwedka skoczyła z wysokości 3000 metrów również z instruktorem.

- Decyzja nie była łatwa i bardzo się bałam, lecz kiedy już się znalazłam w samolocie to nie było odwrotu. Po wyskoczeniu najpierw zamknęłam oczy ze strachu i prędkości spadania wynoszącej 200 kilometrów na godzinę, ale później zauważyłam, że mogę je otworzyć. Lot w dół trwał 45 sekund, a później po otworzeniu się spadochronu na wysokości 1200 metrów mogłam podziwiać widok na Sundsvall - dodała biegaczka.

Mistrzyni olimpijska na dystansie 10 kilometrów techniką dowolną i srebrna medalistka w sprincie drużynowym z Vancouver (2010) przez trzy następne sezony zmagała się z problemami zdrowotnymi i z psychiką.

Przez kilka miesięcy przed tegoroczną zimową olimpiadą w Soczi odbywała regularne sesje z psychologiem, których zadaniem było pozbyć się strachu przed rywalką, której "nie można pokonać" Marit Bjoergen. Norweżka została nazwana mentalnym potworem, który podczas rywalizacji paraliżuje psychicznie swoje rywalki. Celem biegaczki było "zabić go w głowie".

Podczas tegorocznych igrzysk olimpijskich w Soczi Kalla zdobyła złoty medal w sztafecie deklasując Norweżki. W biegu łączonym była druga za Bjoergen, lecz srebrny medal na 10 kilometrów techniką klasyczną (za Kowalczyk) i pokonaniu Bjoergen, która nawet nie stanęła na podium (5. miejsce), był jak przyznała Szwedka psychicznym przełomem.

- W nadchodzącym sezonie moim głównym celem są MŚ w Falun i stawiam wszystko na jedną kartę prowadząc przygotowania pod względem fizycznym i psychicznym. Dlatego też postanowiłam zrezygnować ze startu w Tour de Ski na początku stycznia - oświadczyła Kalla, która wygrała pierwszą edycję tych zawodów w sezonie 2006/2007.

MŚ w narciarstwie klasycznym odbędą się w szwedzkim Falun w dniach 18 lutego-1 marca 2015.

Dowiedz się więcej na temat: Charlotte Kalla | biegi narciarskie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje