Adam Kownacki pokonał Iago Kiładze ze złamanym nosem

Łukasz Lichota - człowiek z drużyny Adama Kownackiego (17-0, 14 KO), potwierdził tuż po jego wygranej nad Iago Kiładze (26-2, 18 KO), że już w pierwszej rundzie nasz "Babyface" nabawił się nieprzyjemnej kontuzji. Mimo to Polak znoakutował rywala w szóstym starciu.

Jeden z ciosów Gruzina złamał Adamowi nos. Mimo wszystko polonijny wojownik nie zdjął nogi z gazu, nieustannie nacierał na Kiładze.

Pogromca Artura Szpilki walczył więc nie tylko z przeciwnikiem, ale również bólem i własnymi słabościami. Wygrał efektownie przed czasem, lecz mimo wszystko nie był do końca zadowolony ze swojej postawy.

Od trzeciego starcia "Babyface" zaczął powiększać przewagę. Posłał rywala na deski w czwartej odsłonie, a w szóstej po ładnej akcji dokończył dzieła zniszczenia. Tylko że on mierzy znacznie wyżej niż w zawodników pokroju Kiładze.

Kiedyś Tomek Adamek boksując ze złamanym nosem sięgnął po pas WBC wagi półciężkiej. Historia zatacza koło, bo przecież "Góral" osobiście pofatygował się do Barclays Center, by dopingować swojego byłego sparingpartnera.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Kownacki | Iago Kiładze

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje