Adamek - Miller. Woods: Moim zdaniem to nie jest szalona dysproporcja

Pojedynek Tomasza Adamka z Jarrellem Millerem 6 października w Wintrust Arena w Chicago wzbudza wielkie emocje. Naturalnie polscy kibice trzymają kciuki za "Góralem" i wierzą w dużą niespodziankę w wykonaniu byłego mistrza świata, ale amerykańscy eksperci nie dają naszemu zawodnikami większych szans. Kolejnym, który stawia zdecydowanie na "Big Baby", jest Michael Woods z magazynu "The Ring".

Dwa dni temu wielkie kontrowersje wywołały słowa innego ze znanych ekspertów bokserskich na świecie, Dana Rafaela z ESPN. Amerykanin określił pojedynek Polaka, który najlepsze lata ma już za sobą, z notowanym w czołówce wagi ciężkiej Millerem mianem "haniebnego nieporozumienia". Niektórzy wyśmiali Rafaela, zarzucając mu brak obiektywizmu, jako że jest pracownikiem stacji konkurencyjnej dla projektu promotora "Big Baby", czyli Eddiego Hearna.

Teraz, niejako w odpowiedzi na opinię Rafaela, do wagi pojedynku Adamka z Amerykaninem odniósł się inny ekspert Michael Woods. Uczynił to dość nieoczekiwanie, bo został poproszony o opinię na Twitterze przez Łukasza Lichotę, osobę z otoczenia pięściarza Adama Kownackiego. Na marginesie warto dodać, że Kownacki i Miller są przyjaciółmi, razem trenują i przygotowują się do walk na Brooklynie.

Reklama

Słynny dziennikarz "Biblii Boksu" najpierw określił 41-letniego Polaka mianem "ultra weterana", a później odniósł się do pytania. "Uważam, że Adamek wciąż jest twardym zawodnikiem, ale "Big Baby" chociaż nie bije potwornie mocno, to w końcu go rozbije. W mojej opinii prawdopodobnie nie jest to jakiś szalony mismatch" - napisał Woods.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Adamek | Jarrell Miller | Michael Woods | Dan Rafael

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje