Artur Szpilka: Od dawna nie pamiętam, by Adamek tak wyglądał

Pięściarz Artur Szpilka już nie może doczekać się swojego powrotu na ring 15 lipca i skrzyżowania rękawic z Adamem Kownackim. W międzyczasie z zaciekawieniem wypatruje sobotniej walki Tomasza Adamka z Solomonem Haumono. - Trzeba uważać na rywala, bo niby nie jest żadnym groźnym zawodnikiem, ale ma cios, a Tomek ostatnio trochę przyjmuje - przestrzega "Szpila" w rozmowie z Interią.

Pojedynek Adamka z Haumono będzie walką wieczoru sobotniej gali Polsat Boxing Night VII "Nowe Rozdanie", która odbędzie się w trójmiejskiej Ergo Arenie. Dla "Górala" to kolejny powrót na ring, ale tym razem ma być o tyle przełomowy, że styl wygranej odpowie Polakowi na pytanie, czy jest sens kontynuować karierę, którą kiedyś zapisywał złotymi zgłoskami.

Reklama

Walce byłego dwukrotnego mistrza świata z zaciekawieniem będzie przypatrywał się ze Stanów Zjednoczonych Artur Szpilka, który w listopadzie 2014 roku wypunktował "Górala" na ringu w Tauron Arenie Kraków. Tamten pojedynek otworzył "Szpili" drogę do przeniesienia kariery za ocean i miał, dla już popularnego sportowca z Wieliczki, wielki walor promocyjny.

"Szpila" jest daleki od opinii, że sobotnie starcie nad morzem będzie dla kariery Adamka, jak głosi hasło gali, nowym rozdaniem.

- Tomek na pewno wygląda fajnie pod względem sylwetki. Widać, że nie marnował czasu, prezentuje się bardzo dobrze. Dawno nie pamiętam, by tak wyglądał - podkreśla najpopularniejszy polski pięściarz zawodowy, ale w boksie imponująca sylwetka jest tylko dodatkiem do umiejętności i techniki.

- Ja nikomu nic nie odbieram, bo wiem, jak silna potrafi być determinacja człowieka, a psychika ludzka jest niezgłębiona. Każdy w koło może opowiadać głupoty, a najwięksi hejterzy nic o tym sporcie nie wiedzą. Wszystko zależy od Tomka, sam jestem ciekawy tej walki. Na pewno trzeba uważać na rywala, bo niby nie jest żadnym groźnym zawodnikiem, ale ma cios, a Tomek ostatnio trochę przyjmuje - analizuje były pretendent do tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej.

Zdaniem Szpilki istotny wpływ na dyspozycję Adamka może mieć zmiana szkoleniowca. - Dzięki nowemu trenerowi, na pewno wstąpił bodziec w samego Tomka, jak również w jego treningi. I, kto wie, do czego to doprowadzi - zastanawia się wychowanek Górnika Wieliczka, po czym dodał: - W każdym razie życzę mu bardzo dobrze, powodzenia i oczywiście wygranej.

Szpilka nie ukrywa, że najbardziej będzie emocjonował się trzema pojedynkami, w których wystąpią najbliżsi mu zawodnicy. - Przede wszystkim będę żył występami moich trzech przyjaciół, czyli Krzysztofa "Główki" Głowackiego, Macieja "Stricza" Sulęckiego i Norberta "Norasa" Dąbrowskiego, ale inne walki też mają coś w sobie. Na przykład starcie Mateusza Masternaka z Ismajiłem Siłłachem, a fajnie zapowiada się także pojedynek Adama Balskiego z Łukaszem Janikiem - kończy "Szpila".

Artur Gac

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje