Artur Szpilka zmienił plany. Boks nadal na pierwszym miejscu

Artur Szpilka nie przestaje zaskakiwać. Pięściarz niedawno ogłosił, że w 2018 roku na sto procent zadebiutuje w mieszanych sztukach walki w klatce KSW, ale po raz wtóry rozmyślił się i w najbliższym czasie ma zamiar skupić się tylko na boksie. Na usta aż ciśnie się pytanie, ile jeszcze zmian zdania zafunduje kibicom były pretendent do tytułu mistrza świata?

Nie wiadomo, czy jest sens szczegółowo pochylać się nad decyzją Szpilki, bo trudno wykluczyć, że minie kilka dni i sportowiec z Wieliczki znów zrewiduje swoje plany. W ostatnich miesiącach o "Szpili" jest głośno nie z powodu dokonań w sporcie, ale ciągle to nowych pomysłów na swoją przyszłość.

Reklama

Eksperci właściwie nie mają wątpliwości, że w boksie zawodowym pięściarz z Wieliczki może zapomnieć o wielkich sukcesach. Sam Szpilka niewątpliwie sam ma tego świadomość, co może tłumaczyć jego ciągłe rozterki i chaotyczne plany, które jednego dnia są aktualne, a drugiego idą w zapomnienie.

Nie inaczej jest teraz, bowiem Szpilka postanowił odwołać swoją zapowiedź, że od tego roku karierę bokserską będzie prowadził równolegle z walkami w klatce. Rok 2018 miał przynieść jego debiut, sportowiec z Wieliczki coraz bardziej miał zgłębiać tajniki MMA, ale "kilka dni myślenia" wywróciło ten plan do góry nogami.

- W tym roku nie stoczę żadnej walki w MMA. W ostatnich dniach zmieniłem swoje myślenie i podejście. Skupiam się na boksie i chcę jeszcze coś osiągnąć w tej dyscyplinie. Będę robił jeden trening tygodniowo MMA, ale to bardziej dla siebie. Stawiam na boks i będę dążył do rewanżu z Adamem Kownackim - ogłosił Szpilka, cytowany przez portal ringpolska.pl.

- Być może wrócę na ring w marcu w Stanach Zjednoczonych. Jest pewien pomysł, ale to jeszcze nic konkretnego. Pojawiła się też koncepcja, że w grudniu stoczę walkę z Krzysztofem Włodarczykiem. Wyjaśnimy sobie wreszcie parę spraw - dodał "Szpila".

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje