Boks. Deontay Wilder ma radę dla Tysona Fury’ego

Mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej już nie może doczekać się walki z Brytyjczykiem. Deontay Wilder ze Stanów Zjednoczonych będzie w sobotę na pojedynku Tysona Fury’ego z Francesco Pianetą. Zwycięstwo tego pierwszego spowoduje, że w listopadzie albo grudniu powalczy on z Amerykaninem o tytuł.

Fury zmierzy się z Włochem w Belfaście w sobotę. Brytyjczyk wrócił na ring po prawie trzyletniej przerwie w czerwcu. Pauza po wygranej walce z Ukraińcem Władimirem Kliczką w listopadzie 2015 roku, spowodowana była m.in. problemami z narkotykami, depresją, alkoholem oraz ogromną, prawie 50-kilogramową nadwagę. Brytyjczyk wziął się jednak za siebie, dużo schudł i teraz chce ponownie pokazać, że jest najlepszy. W przeszłości był już przecież mistrzem świata federacji WBA, WBO oraz IBF.

W pierwszym starciu po powrocie wygrał po dość kuriozalnej walce ze Szwajcarem albańskiego pochodzenia Seferem Seferim. Rywal nie wyszedł do piątej rundy.

Reklama

Teraz pojedynek z Pianetą powinien być zdecydowanie lepszym pokazem boksu.

- Nie mogę doczekać się sobotniej walki Tysona. Jestem ciekawy, jak mu pójdzie. Dla niego będzie lepiej, jeśli potraktuje tego rywala poważnie. Wiem, że zapowiada się wielka walka między nim a mną, ale najpierw on musi zrobić pierwszy krok. To dla niego niezwykle ważny moment. Musi wykorzystać szansę i dobrze wykonać postawione przed nim zadanie. Jeśli to się nie uda, to wszystkie plany pójdą na marne – powiedział Deontay Wilder.

Amerykanin może spotkać się w Fury’m w Nowym Jorku albo Las Vegas w listopadzie lub grudniu tego roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy