Boks - gala Sferis Konckout Promotion. 29. zwycięstwo Głowackiego. Polak na deskach

W pojedynku wieczoru gali Sferis Knockout Promotion w Nysie Krzysztof Głowacki (29-1, 18 KO) skrzyżował rękawice z niepokonanym Siergiejem Radczenką (6-1, 1 KO). Kibice spodziewali się, że popularny "Główka" zdominuje rywala i zakończy walkę przed czasem, ale tak się nie stało. Wręcz przeciwnie - Głowacki w piątej rundzie był w tarapatach i zaliczył deski.

Od pierwszych minut walka była dynamiczna. Głowacki szukał pomysłu na walkę, bił lewe proste na tułów, uderzał prawe z dołu. Radczenko znał doskonale "Główkę" i w ringu zaczął ostrożnie, jednak w drugiej odsłonie dał sygnał, że nie przyjechał tutaj w takiej formie jak pewien pięściarz z Tanzanii. W kolejnych odsłonach Ukrainiec był coraz bardziej aktywny i wykorzystywał przestoje byłego mistrza świata. 

W piątej rundzie było zdecydowanie najwięcej emocji. Po ciosach sierpowych Radczenki 31-letni Głowacki wylądował na deskach i Ukrainiec miał niecałą minutę na dokończenie roboty. Wtedy jednak doszło do ostrych wymian i było blisko, aby wszystko się odwróciło. Pogromca Marco Hucka wrócił jednak do siebie, choć podmęczony rywal do końca walki kilkakrotnie próbował jeszcze swoich sił. Po ośmiu rundach zdaniem sędziów jednogłośnie na punkty (77-74 x3) zwyciężył Głowacki. 

Reklama

- Bardzo sie cieszyłem, że zmieniono mi przeciwnika. W piątej rundzie się zagapiłem, dostałem "na czysto" i wylądowałem na deskach. Pamiętam wszystko, nie było tak źle. Czysto na punkt, więc nogi się uginają. Radczenko bił normalnie, jak każdy w tej wadze. Jestem głodny, ale jest bardzo dużo pracy nade mną. Mam nadzieję stoczyć przed wakacjami jakiś pojedynek, ale wierzę, że będzie wtedy lepsza dyspozycja - mówił po walce niezadowolony "Główka".

Na pytanie Pawła Wójcika, kto mógłby być dla niego wymarzonym rywalem, Głowacki odpowiedział: - Nie ukrywam, że chciałbym skonfrontować się z Własowem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje