Boks. Talarek: Nigdy nie przejdę obok walki, zawsze oddaję serce

"Praca pod ziemią i hartuje, i uczy charakteru, dlatego w ringu nigdy nie przejdę obok walki. Zawsze oddam serce, bez względu na klasę rywala" - powiedział pięściarz Robert Talarek, pracujący w kopalni węgla kamiennego Bielszowice w Rudzie Śląskiej.

Podczas gali "Seaside Boxing Show" 19 sierpnia w Międzyzdrojach Talarek spotka się z Ukraińcem Artjomem Karpecem, kiedyś klasyfikowanym na szóstym miejscu w rankingu WBO. Przygotowania Polak łączy z codzienną pracą zawodową.

Reklama

"Pochodzę z miejscowości Ostrożeń koło Garwolina na Mazowszu. W połowie lat 80., kiedy miałem dwa lata, rodzice przeprowadzili się na Śląsk, gdzie ojciec zaczął pracować jako górnik. Moi dwaj bracia też są górnikami, a ja pracuję pod ziemią od siedmiu lat. Wcześniej zajmowałem się wieloma różnymi rzeczami, byłem także w Niemczech, gdzie zbierałem czereśnie i jabłka oraz zarabiałem na życie pracując przy wycince drzew. Jestem nauczony solidności i dlatego nigdy nie zawodzę kibiców" - stwierdził Talarek.

Jako amator zdobył brązowy medal mistrzostw Polski w 2007 roku w wadze średniej (75 kg). Zawodowo boksuje od pięciu lat. Walczył w wielu krajach, wielokrotnie - jak relacjonował - był krzywdzony przez sędziów, ale i potrafił sprawić niespodzianki, m.in. na wyjazdach pokonał Nigeryjczyka Kinga Davidsona (18-1) i Turka Goekalpa Oezeklera (21-1-1) w 2016 roku oraz Francuza Franka Haroche (41-16-5) w 2017.

Mimo że legitymuje się przeciętnym rekordem 20-13-2, w rankingu boxrec.com plasuje się na trzeciej pozycji w Polsce, za Maciejem Sulęckim (26-1) i Kamilem Szeremetą (17-0).

"W boksie mieliśmy przykłady zawodników z bilansami po 20-0, którzy całkowicie zawodzili w najważniejszych walkach życia. Rekord Talarka nie ma znaczenia, to niesamowity wojownik, który podejmuje wyzwanie i nie kalkuluje, czy warto boksować, czy też lepiej zrezygnować. Potrafi połączyć ciężką, codzienną pracę w kopalni z treningami. Wierzę, że zwycięży w Międzyzdrojach, a na październik szykujemy mu, górnikowi z krwi i kości, mocnego przeciwnika na gali w kopalni soli w Wieliczce" - przyznał Tomasz Babiloński, który wraz z Irosławem Butowiczem jest promotorem pięściarza ze Śląska.

Talarek ma nadzieję, że pewnego dnia i on dostanie szansę boksowania o światowy tytuł. "Mam świadomość, że ciężko dostać się na szczyt kategorii średniej, ale z ogromnym uporem dążę do celu. Każdego dnia jestem o 6 rano w kopalni, po pracy krótki odpoczynek i jadę na trening. Poza tym pływam, biegam. Mam też czas dla rodziny. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji, dyscypliny i samozaparcia. Potrafię zaplanować swój dzień co do minuty" - stwierdził.

Na forach internetowych kibice bardzo ciepło wypowiadają się i o umiejętnościach sportowych, i o charakterze Talarka. Walki z jego udziałem wzbudzają sporo emocji.

"Szybki jak błyskawica nie jestem, ale mam dużo siły, do tego - jak mówiłem - nigdy nie odpuszczam i nie zawodzę fanów. A jeśli widzę, że jestem słabszy od przeciwnika, i tak nie daję za wygraną, oddaję serce w ringu. Z podziwem patrzę na takich mistrzów, jak Roy Jones Junior, Wasyl Łomaczenko, Prince Hamed. To artyści ringów z niekonwencjonalnymi stylami" - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: Robert Talarek | Artjom Karpec

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje