Breazeale: Walka Wildera z Furym to może być niezły usypiacz

Dominic Breazeale (19-1, 17 KO), obowiązkowy pretendent do tytułu WBC w wadze ciężkiej, który dzierży Deontay Wilder (40-0, 39 KO), nie spodziewa się wielkich emocji w potencjalnym pojedynku "Brązowego Bombardiera" z Tysonem Furym (26-0, 19 KO). Hitowa walka może się odbyć w listopadzie w Las Vegas.

- Będę musiał obejrzeć tę walkę tuż przed snem, bo to może być usypiacz. To dwie dzikie osobowości, ale znajdujące się na przeciwnych krańcach. Wilder szaleje, kiedy kogoś zrani, Fury to z kolei ktoś, kto przy takim wzroście nie powinien móc robić w ringu tego, co on wyprawia. To może być jedna z najgorszych rzeczy, jakie kiedykolwiek spotkały wagę ciężką, ale nie będziemy tego wiedzieć, dopóki nie zobaczymy walki. Nie jest to jeden z tych pojedynków, na które czekam z niecierpliwością - powiedział Breazeale.

Reklama

32-letni Amerykanin sam liczy na walkę z Wilderem, ale wygląda na to, że w tym roku do niej nie dojdzie. Jest możliwość, by zmierzył się teraz z Dillianem Whyte'em(24-1, 17 KO), jednak też nie wiadomo, czy pojedynek uda się zakontraktować.

- To byłaby świetna walka. Pojawił się taki temat, ale Whyte nie chce stracić pasa WBC Silver. Obaj mamy dużo więcej do stracenia niż do zyskania - skomentował Breazeale, dodając, że byłby gotów zmierzyć się z Whyte'em na jego terenie, tj. w Wielkiej Brytanii.

Dowiedz się więcej na temat: Dominic Breazeale | Tyson Fury | Deontay Wilder

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje