David Haye zakończył karierę. Po raz drugi i ostatni?

Niezbyt długo trwała powtórna przygoda z boksem jednego z najlepszych pięściarzy XXI wieku. David Haye, który wrócił do zawodowego sportu dwa i pół roku temu, ogłosił ponowne zakończenie kariery. Jego ostatnią walką był przegrany przed czasem majowy rewanż z Tonym Bellewem.

Porażka z młodszym o dwa lata rodakiem uświadomiła "Hayemakerowi", że jego czas nieubłaganie dobiegł końca. 37-latek z Londynu z rywalem z Liverpoolu poległ już w piątej rundzie, po technicznym nokaucie. Dodatkowo wcześniej aż trzykrotnie leżał na deskach i sprawił bardzo kiepskie wrażenie podczas gali w O2 Arenie.

Reklama

Haye sam przyznał, że najlepsze lata już za nim i teraz pięściarski świat powinni przejąć zawodnicy od niego mniej wiekowi. "Moja przygoda z boksem trwała szesnaście 16 lat i 32 walki. Dzielę ją na dwie połowy. Przez pierwsze osiem lat wszystko szło gładko, zunifikowałem pasy dywizji junior ciężką, po czym spełniłem dziecięce marzenie i zostałem mistrzem świata federacji WBA. Byłem drugim, po Evanderze Holyfieldzie, który wygrywał tytuły mistrzowskie w wadze ciężkiej i cruiser. To był wielki moment dla mnie i mojej rodziny" - napisał w oficjalnym komunikacie wydanym we wtorek.

Na karierę Brytyjczyka złożyły się 32 walki, z których wygrał 28, a w czterech poległ. W styczniu 2016 roku powrócił do gry po niemal czteroletniej przerwie na pojedynek z Markiem de Morim. Poźniej zmierzył się jeszcze z Arnoldem Gjergjajem i dwukrotnie z Bellewem, po czym ponownie zdecydował się rękawice bokserskie schować w szafie i porzucić zawodowy sport. Czy już na stałe? Brytyjskie media nie są co do tego pewne.

Dowiedz się więcej na temat: haye

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje