De La Hoya chce wrócić i walczyć z McGregorem!

To nie są żarty. Były mistrz świata w sześciu kategoriach wagowych 44-letni Oscar De La Hoya (39-6, 30 KO) zakomunikował, że jest gotowy wrócić na ring. Amerykanin, który posiada również meksykańskie obywatelstwo, chciałby stoczyć jeszcze jedną, ostatnią walkę. Jego rywalem miałby zostać mistrz federacji UFC w kategorii lekkiej Conor McGregor (boks: 0-1).

- Wiecie, że nadal mogę rywalizować. Nadal mam w sobie ogień. Od dawana potajemnie trenuję. Jestem szybszy i silniejszy niż kiedykolwiek. Wiem, że mógłbym załatwić Conora McGregora w ciągu dwóch rund. Wrócę tylko dla tej walki. Dwie rundy. Jeszcze jedna walka. Rzucam mu wyzwanie - powiedział niespodziewanie De La Hoya w programie "Golden Boy Radio with Tattoo and the Crew".

Reklama

De La Hoya w 1992 roku wywalczył złoty medal olimpijski. Gdy przeszedł na zawodowstwo błyskawicznie został królem pay per view i zdobył 10 tytułów mistrza świata w sześciu kategoriach wagowych. Jednak nie walczył od grudnia 2008 roku, gdy został porozbijany w jednostronnym, trwającym zaledwie osiem rund pojedynku z Mannym Pacquiao. Kilka tygodni później zakończył karierę.

Amerykanin nie powiedział, kiedy byłby gotowy do walki z McGregorem, co nie zmienia faktu, że dobór rywala jest kontrowersyjny. Gdy Irlandczyk zdecydował się na bokserską walkę z Floydem Mayweatherem to właśnie De La Hoya najgłośniej krytykował organizację tego pojedynku oraz zawodnika UFC. Gdy "Notorious" zgodnie z przewidywaniami przegrał z niepokonanym Mayweatherem przez techniczny nokaut w 10. rundzie, były pięściarz również nie szczędził mocnych słów oraz naśmiewał się z McGregora.

Nie zmienia to faktu, że pojedynek McGregor - Mayweather wykręcił drugi najlepszy wynik w historii pay per view ustępując jedynie konfrontacji Mayweathera z Pacquiao. Problem w tym, że wówczas De La Hoya namawiał kibiców, by nie inwestowali pieniędzy w cyrk. Sugerował, że to jedynie "skok na kasę". Teraz nie widzi przeciwskazań, by spotkać się z butnym Irlandczykiem. Oczywiście tylko w ringu.

- Powiedzmy sobie wprost: w klatce on by mnie zniszczył. Możemy się zmierzyć tylko w ringu. Trenuję od pięciu miesięcy. Nigdy nie czułem się tak dobrze. Jestem pewny siebie, bo wiem, że wszystko wygląda znakomicie - podkreśla zawodnik, który w przeszłości był uzależniony od alkoholu i narkotyków, a po zakończeniu pięściarskiej kariery całkowicie zaangażował się w promotorkę.

Obóz McGregora na razie milczy. Według ostatnich planów Irlandczyk miał powrócić do UFC w pierwszej połowie przyszłego roku. Nie brakowało głosów, że przejdzie na emeryturę - za starcie z Mayweatherem zarobił nawet 100 milionów dolarów.

Piotr Onami

Dowiedz się więcej na temat: Oscar De La Hoya | Conor McGregor

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje