Denis Lebiediew skomentował incydent w samolocie

Denis Lebiediew (29-2, 22 KO) stwierdził, że incydent w samolocie, którym wracał z Los Angeles do Moskwy, nie był tak groźny, jak można by wywnioskować z medialnych relacji.

Maszyna linii Aerofłot musiała awaryjnie lądować w Kanadzie, ponieważ jeden z pasażerów, zidentyfikowany jako 36-letni mężczyzna z Armenii, groził, że wszystkich pozabija. Lebiediew zaoferował załodze pomoc, ale ta uznała - jak donosiły rosyjskie media - że lepiej będzie, jeśli postawny bokser nie zbliży się do agresora.

"Jak zawsze media przesadzają. Tylko podszedłem do kabiny, żeby sprawdzić, co się dzieje. Proponowałem pomoc, ale nie było takiej potrzeby. Człowiek ten krzyczał, że wysadzi samolot. Połowa samolotu się bała, kobiety i dzieci płakały. Druga połowa jednak tylko się śmiała" - powiedział w poniedziałek Lebiediew na konferencji prasowej przed walką z Muratem Gasijewem (23-0, 17 KO).

Mistrz WBA Super i IBF w kategorii junior ciężkiej zmierzy się ze swoim o 14 lat młodszym rodakiem w najbliższą sobotę na ringu w stolicy Rosji.

"Szanse w tej walce rozkładają się 50-50. Mój wiek to tylko liczba w dowodzie. Czuję się jak 27-latek" - oznajmił obrońca tytułów.

Dowiedz się więcej na temat: Denis Lebiediew

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje