Gala boksu we Francji. Totalna demolka na trybunach

Ta zadyma przypomina polskim fanom boksu sceny po pierwszej walce Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe’em w 1996 roku, gdy w ringu i na trybunach doszło do regularnej bójki. Teraz dantejskie sceny miały miejsce podczas gali w miejscowości Levallois-Perret we Francji.

Wybuch niekontrolowanej agresji nastąpił po pojedynku Francuzów Marvina Petita i Samirem Kasmim. Stawką walki, wygranej przez tego pierwszego przez nokaut, był pas federacji WBA w wersji Continental w kategorii lekkiej.

Reklama

Wtedy wśród kibiców zgromadzonych w hali doszło do regularnej bijatyki. Fani okładali się, czym popadło. Chaotyczne ciosy wymierzali sobie pięściami, a w ruch poszły także krzesła, które zaczęły fruwać wokół ringu. Tragedia wisiała w powietrzu, ale na szczęście - według oficjalnych informacji - nikt poważnie nie ucierpiał.

Zadyma doprowadziła do tego, że konieczne było ewakuowanie wszystkich osób z hali.

Co ciekawe, jednym z sędziów był mieszkający w Małopolsce Leszek Jankowiak. Najlepszy polski arbiter bokserski pełnił obowiązki jednego z trzech sędziów punktowych w walce Petit - Kasmi.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Marvin Petit | Samir Kasmi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje