Gołota wyrzucił Borka i nie chciał walczyć z Saletą

Kibice i obserwatorzy wciąż rozpamiętują walkę wieczoru gali Polsat Boxing Night, w której Przemysław Saleta (44-7, 22 KO) przełamał Andrzeja Gołotę (41-9-1, 33 KO) w szóstej rundzie po emocjonującej wojnie. Niewiele zabrakło, a batalia ta zostałaby w ostatniej chwili odwołana!

Jak dowiedziała się redakcja Bokser.Org, organizatorzy na chwilę przed startem głównej atrakcji wieczoru mieli problem z "Endrju". Czterokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata ponownie zjadły nerwy i stres...

Gołota przez dłuższą chwile odmawiał włożenia rękawic i opóźniał swoje wyjście na ring ustawiony centralnie w wypełnionej po brzegi hali Ergo Arena w Gdańsku. Dopiero po dłuższych namowach, 45-latek postanowił nie sprawiać problemów i zdecydował się podjąć rękawice. Naoczni obserwatorzy informowali, ze ulubieniec kibiców był bardzo spięty i trudno było do niego dotrzeć. Wcześniej Andrzej wygonił ze swojej szatni dziennikarza Polsatu Mateusza Borka.

Jeszcze w czasach amatorskich utarła się legenda o wielkich emocjach, jakie towarzyszyły Gołocie podczas jego walk. W czasach zawodowych mieszkaniec Chicago również przeżywał trudne chwile, przegrywając największe walki z własnej woli.

Reklama

Pojedynki z Riddickiem Bowe kończyły się dyskwalifikacja Polaka za ciosy poniżej pasa, konfrontacja z Michaelem Grantem niespodziewanie dobiegła końca na życzenie naszego pięściarza, a podczas rywalizacji z Mikiem Tysonem Gołota po prostu zszedł z ringu.

Wygląda na to, ze stare demony powróciły ze zdwojona siłą w Gdańsku...

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Gołota | Przemysław Saleta | Polsat Boxing Night

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje