Historia zatoczy koło? Hasim Rahman Jr idzie w ślady ojca

Kiedy Lennox Lewis w rewanżu nokautował Hasima Rahmana (50-9-2, 41 KO), odbierając mu pasy WBC i IBF, sławne były zdjęcia 10-letniego syna ówczesnego mistrza, który płacze nad zamroczonym jeszcze, znokautowanym chwilę wcześniej ojcem. Dziś ten dzieciak to już muskularny, 26-letni facet, który za kilkanaście godzin zadebiutuje na zawodowym ringu. Czy pójdzie w ślady taty?

Nowy prospekt - wspomagany przez sławnego tatę, chce stworzyć historię. Bo przecież nigdy dotąd ojciec i syn nie zdobyli mistrzostwa świata królewskiej kategorii. Już kilku potomków próbowało iść śladami sławnych ojców, ale zawsze polegali. Był też taki przypadek na naszej gali. Blisko cztery lata temu do Legionowa przyjechał były champion - Oliver McCall, z synem Elijahem McCallem. Ojca wypunktował wówczas Krzysztof Zimnoch, a z synem brutalnie rozprawił się Marcin Rekowski. Czy rodzina Rahmanów przełamie tę serię i po raz pierwszy zobaczymy syna trzymającego pas, jaki wcześniej należał do taty?

"Mój syn ściga się z historią. To będzie powiew świeżości w wadze ciężkiej. Mój chłopak potrafi walczyć, ma blisko 100 walk amatorskich na koncie, fajnie operuje lewym prostym i przede wszystkim potrafi mocno przyłożyć. Amerykańscy kibice już dawno tego nie widzieli. Co prawda są zawodnicy, którzy mocno biją, inni potrafią boksować, jedni mają dobrą prawą rękę, inni lewą, ale mój syn ma to wszystko w jednym. Dorastał i rozwijał się boksując w wadze do 91 kilogramów, lecz kiedy poszedł w górę, zachował swoją szybkość i zwinność, a zaczął bić jeszcze mocniej" - zachwala debiutanta dwukrotny mistrz świata i zarazem jego ojciec.

"On ma nade mną taką przewagę, że zaczyna zawodową karierę już jako ukształtowany zawodnik. Ja umiałem mało, potrafiłem tylko bardzo mocno bić. Mój syn bije równie mocno, lecz potrafi przy tym boksować. Gdybym zaczynał karierę zawodową z jego techniką, wszystko wyglądałoby inaczej. Dlatego mówię wam, on stworzy historię i pójdzie w moje ślady. Cieszę się, że nie przeszedł na zawodowstwo wcześniej, bo wtedy jeszcze, gdy była na to okazja, nie był przygotowany mentalnie na taki krok. Teraz jest inaczej. Dziś jest przygotowany zarówno fizycznie, jak i mentalnie, dlatego chcemy, by sprawy potoczyły się szybko. Jeśli przesadzimy, to trochę zwolnimy, jednak chciałbym, żeby on wystąpił przez rok 12, może nawet 13 razy. Wydaje mi się realne, żeby w ciągu dwóch lat stoczył ponad 20 walk. Jedyne co on musi robić, to to udowadniać ludziom na każdym kroku, że jest naprawdę wyjątkowy. A wtedy kibice pójdą za nim. Za jego trening będzie odpowiadał Calvin Ford, ale wiem wszystko o tej grze i również będę doradzał. Kariery są krótkie i trzeba ten czas maksymalnie wykorzystać. Ludzie początkowo będą sceptyczni i trochę czasu zajmie, zanim uwierzą w tego dzieciaka. Ale przekonają się do niego, kiedy on będzie wygrywał kolejne walki" - dodał Rahman senior.

"Pierwotnie miałem zmierzyć się z kimś innym, ale skończy się na kolejnym debiutancie. To trochę większe ryzyko, ale mi to nie przeszkadza. Debiut w moich stronach to spełnienie marzeń. Nie jest wielką tajemnicą, że niedawno opuściłem więzienie. Teraz więc ciężko trenuję, by spełnić swoje marzenia. I jestem w stu procentach gotowy na ten start" - twierdzi mierzący 190 centymetrów bokser z Baltimore w stanie Maryland.

"Wcześniej popełniałem sporo błędów. Chciałem dostać się do drużyny olimpijskiej, ale nie byłem profesjonalny w tym co robię. Teraz jest inaczej i wierzę, że mój najlepszy czas dopiero nadchodzi. Zamierzam pozostać aktywny i walczyć tak często, jak to tylko możliwe. Już teraz mój promotor planuje mi od sześciu do siedmiu startów do końca tego roku. Chcę więc, by omijały mnie kontuzje i żebym w każdym starcie wyglądał spektakularnie. Musicie pamiętać, że towarzyszyłem ojcu w jego karierze, a byłem też blisko przy Floydzie Mayweatherze. Będę stanowił realne zagrożenie dla tych wszystkich kolesi w wadze ciężkiej. Będę trenował i walczył, a resztą zajmie się mój tato. Na tym etapie jestem bardziej doświadczony niż on był mając 25-26 lat. On miał na koncie dziesięć amatorskich walk, gdy podpisywał zawodowy kontrakt. Ja mam ponad osiemdziesiąt zwycięstw w amatorstwie i podpatrywałem ojca oraz Mayweathera. Boks towarzyszył mi przez całe życie. Wiem jednak, że muszę pracować naprawdę ciężko, aby zostać mistrzem świata i stworzyć wraz z moim ojcem historię. Do połowy czerwca mam już zakontraktowane trzy walki i chciałbym podążać tym tropem, bo przecież najwięksi w historii również boksowali tak często" - dodał Rahman Junior.

45-letni obecnie Hasim Rahman przez wzgląd na swoją siłę i odporność zyskał przydomek "Skała". W kwietniu 2001 roku nokautując sensacyjnie Lennoxa Lewisa sięgnął po raz pierwszy po tytuł mistrza świata. Pod koniec lata 2005 roku powtórzył ten sukces po wygranej na punkty nad Monte Barrettem. Wtedy tytuł był wakujący - najpierw w wersji tymczasowej, a kilka tygodni później przemianowany na pełnoprawny pas mistrzowski. Po raz ostatni wystąpił trzy lata temu. Przegrał na punkty z anonimowym Anthonym Nansenem. Podczas swojej długiej kariery pokonał Rossa Puritty (PKT 10), Trevora Berbicka (PKT 10), Jesse Fergusona (PKT 12), Kali Meehana (TKO 4) czy Corrie Sandersa (TKO 7). W obronie pasa zremisował również z Jamesem Toneyem.

Reklama


Dowiedz się więcej na temat: Hasim Rahman

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje