Hopkins: Wbiłem gwóźdź do trumny imperium Dona Kinga

Choć nie można tego było poznać po jego zachowaniu, Bernard Hopkins (53-6-2, 32 KO) był bardzo szczęśliwy po pokonaniu Tavorisa Clouda (24-1, 19 KO) i poprawieniu własnego rekordu.

Nie chodziło jednak o fakt, że w wieku 48 lat znów został mistrzem świata. Przede wszystkim spełnił obietnicę o wbiciu ostatniego gwoździa do trumny imperium Dona Kinga.
 
"Powiedziałem to jasno i wyraźnie, nie lubię Dona Kinga. To była część mojej motywacji. Tu nie chodzi o czarnych i białych, tylko ludzi jako ogół. On nie traktuje ich dobrze. Kto by pomyślał, że przez te wszystkie lata nie wykończyło go ukąszenie jadowitego owada, nie pozbył się go nawet Bob Arum, a zrobił to Bernard Hopkins, wygrywając z jego ostatnim zawodnikiem" - mówił legendarny "Kat".
 
"Powiedziałem to w Barclays Center. Minęło dziesięć lat. Zarabiałem, bijąc zawodników Dona Kinga. Wygrałem z każdym z nich. Z 20 moich obron 90 procent było przeciw bokserom Kinga. Teraz miałem szansę wbić ostatni gwóźdź do twojej trumny i wykopać cię z tego biznesu. Wyświadczyłem przysługę Richardowi Schaeferowi, HBO i nawet Arumowi. Wyświadczyłem przysługę każdemu, bo Don King - lubicie go lub nie - jest już skończony" - dodał Hopkins.

Dowiedz się więcej na temat: Bernard Hopkins | Don King

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje