Kowaliow zdradził, że latem otarł się o śmierć

Siergiej Kowaliow (30-2-1, 26 KO) wyjawił, że latem miał poważny wypadek samochodowy. Rosjanin twierdzi, że cudem uniknął śmierci.

34-latek mówi, że był przybity po drugiej porażce z Andre Wardem, z którym w czerwcu przegrał w ósmej rundzie. Przyznał, że po powrocie do ojczyzny spożywał sporo alkoholu. Dużo też jeździł samochodem, aby zająć czymś myśli. Pewnego dnia dopiero w ostatniej chwili zauważył nadjeżdżający z naprzeciwka samochód. Aby uniknąć zderzenia, gwałtownie skręcił do lasu, gdzie cudem nie zatrzymał się na żadnym z drzew. Ocenia, że miał wtedy na liczniku 140 km/h.

Reklama

Wypadek dał Kowaliowowi do myślenia. Doszedł do wniosku, że musi zmienić swoje życie.

- Jestem dzisiaj bardzo szczęśliwy. Czekam na walkę, odpowiem na wiele pytań, jakie mają hejterzy, a potem będę świętować. Chcę samemu sobie pokazać, kim jestem. Od czasu wypadku z 20 lipca wiele się zmieniło - oznajmił.

Rosjanin wróci na ring już w nocy z soboty na niedzielę w Nowym Jorku. Jego rywalem w walce o wakujący pas WBO w kategorii półciężkiej będzie Wiaczesław Szabrański (19-1, 16 KO).

Dowiedz się więcej na temat: Siergiej Kowaliow

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje