Lennox Lewis: Kto mówił, że boks umiera?

Lennox Lewis, który w MGM Grand z bliska będzie się przyglądać walce Mayweather - Pacquiao, cieszy się, że boks wraca na salony. - Ta walka bije wszystkie rekordy i bardzo dobrze. Kto mówił, że boks umiera?! Jeden pojedynek wygeneruje 200 milionów dolarów! Gdzie jest UFC? - mówi były mistrz wagi ciężkiej.

Brytyjczyk podkreśla, że walka jest tym bardziej interesująca, że zderzą się dwa bokserskie światy - żywioł ataku i obrony.

Reklama

- To naprawdę świetne zestawienie stylów. Z jednej strony wywierający presję Pacquiao, a z drugiej Mayweather, którego stylu nikt jeszcze tak naprawdę nie rozgryzł. Zobaczymy, czy uda się to Pacquiao. Jestem bardzo podekscytowany na samą myśl o tym pojedynku, chcę już pójść i zobaczyć, co się wydarzy - powiedział.

Zdaniem Lewisa "Pacman" nie jest bez szans na złamanie kodu May-Vinci, ale mimo wszystko 49-latek przypuszcza, że w nocy z soboty na niedzielę zatriumfuje defensywa.

- Myślę, że wygra Floyd. Nikt go nie rozgryzł, świetnie się porusza, nie ma na koncie porażki. Ma więc kilka atutów. Manny walczył z jednym zawodnikiem cztery razy i zawsze były to wyrównane pojedynki, podczas gdy Floyd tego samego pięściarza po prostu zgniótł. Biorę to więc pod uwagę, jak i fakt, że Floyd jest większym bokserem. On nie musi tak naprawdę wiele robić, nie musi atakować, może czekać w obronie. Jesteśmy na jego terenie, w Las Vegas, trudno jest więc stawiać przeciwko niemu - stwierdził.

Dowiedz się więcej na temat: Lennox Lewis | Manny Pacquiao | boks

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje