Mateusz Masternak: Jestem w światowej czołówce

- Ta walka tylko utwierdziła mnie w tym, że zasłużenie zaliczam się do światowej czołówki. Boks zawodowy rządzi się swoimi prawami i tak naprawdę w większości każdy mistrz jest głaskany i pielęgnowany na własnym podwórku - napisał na swoim Facebooku Mateusz Masternak (36-4, 26 KO), który wczorajszego wieczoru przegrał jednogłośnie na punkty z Tonym Bellew (26-2-1, 16 KO) w starciu o mistrzostwo Europy wagi junior ciężkiej.

Sędziowie punktowali 115-113, 115-112 i 115-112 na korzyść Brytyjczyka. Masternak został jednak nagrodzony gromkimi brawami, przede wszystkim za ambicję, którą pokazał w londyńskim ringu.

Reklama

- Jestem świadomy tego, że moja kariera, prowadzona w taki sposób uniemożliwia mi osiągnięcie sukcesu. Zapewne wiele osób moja porażka bardzo ucieszyła, a media i wielu ekspertów jak zawsze w bardzo jałowy sposób ją komentują. Ale prawdziwy kibic boksu wie, że to była najlepsza walka na tej gali i stojąca na najwyższym poziomie - stwierdził Masternak.

- Znajdą się tacy, co stwierdzą, że powinienem był go znokautować, ale przecież boks polega nie tylko na nokautach. Nie zamierzam zbaczać z drogi i dalej będę szedł twardo do przodu. Dziękuję za Wasze wsparcie, to dla Was pozostawiłem serce w ringu - zakończył popularny "Master".

Dla Polaka to czwarta przegrana w karierze, ale w praktyce trzecia, bo większość ekspertów nie uznaje jego porażki z Johnym Mullerem podczas gali w RPA w wyniku skandalicznej decyzji sędziów punktowych.

Dowiedz się więcej na temat: Mateusz Masternak | boks | sporty walki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje