MŚ w boksie: czterech Polaków wystąpi w Astanie

Czterech polskich bokserów wystąpi w mistrzostwach świata, które w dniach 14-26 października odbędą się w Astanie. "Biało-czerwoni" na medal tej prestiżowej imprezy czekają już od dziesięciu lat.

W Kazachstanie rywalizować będą: Dawid Michelus (60 kg, Sokół Piła), Ireneusz Zakrzewski (69 kg, Boks Jelenia Góra), Michał Kowalczyk (75 kg, Champion Wołomin) i Mateusz Tryc (81 kg, Fenix Warszawa).

- Sytuacja trochę przypomina tę z 2003 roku, kiedy na mistrzostwa globu do Tajlandii też zabrałem tylko czterech zawodników. Mimo że kadra była okrojona, to jednak przywieźliśmy brązowy medal, zdobyty przez Aleksego Kuziemskiego w wadze 81 kg. Powtórka jest mile widziana - powiedział selekcjoner reprezentacji Ludwik Buczyński.

"Biało-czerwoni" niedawno przebywali na zgrupowaniu w Irlandii, a do wyjazdu, zaplanowanego na 11 października, trenować będą w ojczyźnie.

- Cykl przygotowań jest dość podobny do tych przed MŚ 2003, chociaż wtedy ostatni obóz mieliśmy w Niemczech. Teraz jednak pracowałem z drużyną narodową sporo krócej, bo niewiele ponad dwa miesiące. Nigdy jednak nie poddaję się, to nie w moim stylu. Jeśli losowanie będzie korzystne, a w boksie to kluczowa sprawa, to kto wie, może krążek zawiśnie na szyi któregoś z pięściarzy - stwierdził szkoleniowiec.

- Nawet jeśli nie udałoby się wywalczyć medalu, ale chłopaki wygrają po dwie-trzy walki, to i tak będę zadowolony - dodał prezes Polskiego Związku Bokserskiego Zbigniew Górski.

Zwycięstwo nad dwoma rywalami raczej nie zapewni miejsca na podium, bowiem do turnieju zgłosiło się 576 zawodników ze 116 krajów; najwięcej z Europy - 39 państw.

- Mam młody i bardzo perspektywiczny zespół. Podczas wspólnych treningów z Irlandczykami, Szkotami i Australijczykami najlepiej wypadł Tryc, który rozbijał swych przeciwników z wagi półciężkiej, więc dostawał później już tylko z ciężkiej. Michelus zmienił styl walki, więcej przepuszcza, stosuje uniki, nie idzie wyłącznie na wymiany. Zakrzewski zszedł z kategorii średniej do półśredniej, bowiem - jak mówi - w tej czuje się lepiej. Na co dzień monitoruję wagę wszystkich chłopaków, Zakrzewski miał 72,2, 71,8 kg, więc spokojnie osiągnie 69 kg - przyznał Buczyński.

Przed nim reprezentację prowadził Hubert Migaczew. Zarząd związku rozstał się z nim po majowych mistrzostwach Europy w Mińsku, w których polscy pięściarze znów nie zdobyli medalu. Najlepszym wynikiem był ćwierćfinał Tryca.

Reklama

Reklama

Reklama