Ostrzeżenie dla Włodarczyka: Ciągły atak jest jego domeną

- Ciągły atak jest jego domeną, uderza jakby strzelał z procy - w ten sposób Rachima Czakijewa ocenia jego sparingpartner Łukasz Rusiewicz. Rosyjski bokser będzie walczył 22 czerwca z Krzysztofem Włodarczykiem o mistrzostwo świata WBC w wadze junior ciężkiej.

31-letni Rusiewicz jest pięściarzem bez znaczących osiągnięć, z przeciętnym bilansem 13-14, ale w ostatnich dwóch latach najczęściej był zapraszany do współpracy przez Czakijewa, mistrza olimpijskiego z Pekinu.

Reklama

- Do naszej pierwszej, krótkiej potyczki treningowej doszło przypadkowo w Hamburgu, jeszcze w starym gymie grupy Universum. Miałem pomagać innemu rosyjskiemu pięściarzowi Aleksandrowi Aleksiejowi, ale z jakichś względów nie dotarł na któreś z kolejnych zajęć. Dlatego wtedy boksowałem kilka rund z Czakijewem. Później byłem czterokrotnie na dwutygodniowych zgrupowaniach u Rachima. Łącznie boksowaliśmy wspólnie zapewne grubo ponad 100 rund. Bywało tak, że w pierwszym tygodniu byłem jedynym sparingpartnerem, dopiero później dołączali inni zawodnicy - powiedział Rusiewicz.

30-letni Czakijew ma na koncie 16 zawodowych zwycięstw, bez porażki. Rusiewicz jest jednym z zaledwie trzech pięściarzy, którzy wytrzymali z nim pojedynek na całym ustalonym dystansie. Zresztą nawet dwukrotnie. Obie walki Polak przegrał na punkty w 2010 roku.

- Ciągły atak jest jego domeną, uderza jakby strzelał z procy. Dla niego nie ma znaczenia, czy na treningu, czy w oficjalnej walce - chce rywala powalić, znokautować. Ale ja potrafię się bronić, zbierałem mnóstwo jego ciosów na rękawice, stąd obolałe dłonie. Mam satysfakcję nie tylko z tego, iż wytrzymywałem ciężkie pojedynki z Czakijewem, ale również dlatego, że po naszych wspólnych treningach zawsze odnosił pewne zwycięstwa - stwierdził zawodnik ze Starogardu Gdańskiego.

Na razie Czakijew nie zaproponował Rusiewiczowi wspólnych sparingów przed konfrontacją z "Diablo" Włodarczykiem w Moskwie.

- Nie wiem, czy padnie oferta, ale jeśli się pojawi, to pewnie ją przyjmę. Za sparingi otrzymuję wynagrodzenie, to jest moja praca. Wiem, że na razie Rachim pracuje nad kondycją w Rosji. Zapewne gdzieś w połowie maja rozpocznie sparingi i może wtedy znów do niego dołączę. Jestem gotowy, niedawno trenowałem z Pawłem Kołodziejem i Krzysztofem Głowackim. Propozycji z teamu Krzyśka Włodarczyka nie spodziewam się, bo nie jestem leworęcznym pięściarzem, więc im się nie przydam - ocenił.

Rusiewicz chętnie rozmawia o dwóch miesiącach spędzonych na treningach z Czakijewem. Twierdzi, że padło mnóstwo mocnych ciosów z obu stron, ale nikt nie leżał na deskach. - Czakijewa też można trafić. W internecie są jego zdjęcia z podbitym okiem czy rozbitym nosem. To moja sprawka... Z nim najtrudniej zawsze jest na początku, kiedy przyjeżdża na obóz głodny boksu. Ale już w drugim tygodniu nie jest tak niebezpieczny, łatwiej się z nim rywalizuje - dodał.

Pytany o rady dla Włodarczyka, odpowiada: "Rosjanin narzuca straszne tempo walki i tak zapewne będzie do piątej-szóstej rundy. Im dłużej pojedynek będzie się toczył, tym większe są szanse dla Krzyśka. Włodarczyk poluje, poluje i wreszcie w końcowych rundach upolował już wielu przeciwników. On nastawia się bardziej na precyzję, technikę, Rachim zaś na żywioł, mocne i szybkie ciosy. Czakijewa można skontrować prawym lub lewym sierpem".

Rusiewicz nie utrzymuje kontaktów z Czakijewem, bo - jak twierdzi - w ringu nie ma kolegów. - Mieszkaliśmy obok siebie, jedliśmy w jednej stołówce, spotykaliśmy się na treningach, w saunie. To wszystko. Wykonywałem swoją pracę i wracałem do domu, do rodziny. Nawet nie zostawałem na jego walkach. Mam 3,5-letniego syna Tymona, który być może kiedyś pójdzie w moje ślady i zostanie bokserem. Na co dzień prowadzę treningi w klubie Beniaminek Polmet Starogard Gdański, a na 18-19 maja przygotowujemy turniej dla młodzików - zakończył.

Dowiedz się więcej na temat: boks | Krzysztof Diablo Włodarczyk | Rakhim Czakijew

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje