Pacquiao i Roach znów będą współpracować?

Manny Pacquiao (60-7-2, 39 KO) doskonale poradził sobie bez Freddiego Roacha w sobotniej konfrontacji z Lucasem Matthysse. Tym razem w jego narożniku stanął Buboy Fernandez, ale pomimo efektownej wygranej, sławny Filipińczyk nie wyklucza powrotu pod skrzydła Roacha.

Sławny trener, który wyciągnął przed wielu laty wszystko co najlepsze z "Pac-Mana", nie miał z nim żadnego kontaktu od momentu niespodziewanej, choć kontrowersyjnej porażki punktowej z Jeffem Hornem w zeszłym roku. I choć dawny król zestawień P4P świetnie sobie bez niego poradził, to wciąż pozostaje otwarty na ponowienie wspólnych treningów.

Reklama

- Buboy zrobił bardzo dobrą robotę, zarówno podczas obozu, jak i samej walki. Nie oznacza to jednak, że Freddie to nie jest dobry fachowiec. On jest przecież legendą w swojej dziedzinie. Nie ukrywam, że myślę o powrocie pod jego skrzydła - stwierdził nowy posiadacz pasa WBA Regular wagi półśredniej.

Roach i Pacquiao pracowali wspólnie o 2001 roku. I sławny szkoleniowiec jest gotów powrócić do tej współpracy, nawet za darmo.

- Niektóre małżeństwa nie trwają tak długo. Jeśli Manny poprosi mnie znów o trenowanie, nawet za darmo, zaraz będę siedział gotowy w samolocie. Mamy przecież swoją historię. To mój przyjaciel. Pieniądze? Mam ich wystarczająco, mogę go nawet trenować za darmo - powiedział Roach.

Dowiedz się więcej na temat: Manny Pacquiao | Freddie Roach

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje