Paweł Skrzecz o wadze ciężkiej: Raczej średnie perspektywy Polaków

Polscy bokserzy seryjnie przegrywają ważne walki w wadze ciężkiej. Wicemistrz olimpijski z Moskwy Paweł Skrzecz uważa, że perspektywy na przyszłość są raczej średnie. Widzi jakieś szanse dla młodych, ale nie daje ich Tomaszowi Adamkowi i Mariuszowi Wachowi.

Ostatnie miesiące to pasmo niepowodzeń Polaków w kategorii ciężkiej. Nie udała się ponowna wspinaczka na szczyt Adamkowi (dawny czempion w półciężkiej i junior ciężkiej), pojedynki o mistrzostwo świata najpotężniejszych federacji przegrali Wach oraz Andrzej Wawrzyk, średnio spisuje się Artur Szpilka. Od ponad roku w ringu nie było Alberta Sosnowskiego. Kariery zakończyli Andrzej Gołota i Przemysław Saleta.

Reklama

- Niestety, z emerytami nasi pięściarze wygrywają, ale kiedy przychodzi do poważnych sprawdzianów, jest dużo gorzej. O ile jeszcze Szpilka i Wawrzyk mają jakieś perspektywy, bo są młodzi i mogą się rozwijać, to już Adamek znajduje się na równi pochyłej. Wach też już raczej nie wróci na dawny poziom. Nie życzę źle rodakom, przeciwnie - chciałbym, aby zwyciężali i zdobywali tytuły, ale szanse są raczej średnie - powiedział Skrzecz, który współpracował w różnych okresach czasu z większością krajowej czołówki wagi ciężkiej.

W połowie marca "Góral" Adamek uległ jednogłośnie na punkty Ukraińcowi Wiaczesławowi Głazkowowi, a tylko wygrana przybliżała do ewentualnego pojedynku o pas mistrza świata. Polak kiedyś nie dał rady słynnemu ukraińskiemu bokserowi Witalijowi Kliczce, kolejnej szansy już raczej nie dostanie.

- Odkąd Tomek zmienił kategorię na ciężką i wyjechał do Stanów Zjednoczonych, wszystko zaczęło się psuć i miał ciągle pod górkę. Nawet jeśli wygrywał, to nie boksował tak fajnie, jak dawniej. Nie było pięknych serii, nie było szybkiego Adamka. To wszystko takie na siłę, wymuszone.

- Za późno na odbudowanie kariery także w przypadku Wacha. Prowadziłem Mariusza w czasach amatorskich w Gwardii Warszawa, zabrakło mu jednej wygranej, aby pojechać na igrzyska do Aten. Potem zamiast skoncentrować się na przygotowaniach do olimpiady w Pekinie, na siłę trafił na zawodowstwo. Początek przespał, bo leczył kontuzje, w ogóle nie dbano o niego tak, jak powinno. Życzę naszym pięściarzom jak najlepiej, ale starsi karier już nie zrobią - ocenił wicemistrz świata i Europy.

Skrzecz uważa, że obecnie w Polsce nie ma boksera wagi ciężkiej, który sprawiłby, że kibice wstawaliby w środku nocy i oglądali rozgrywane za oceanem pojedynki, jak to było przez wiele lat w przypadku Gołoty.

- W Polsce fani przyjdą na walki Adamka z którymś z rodaków, będzie pełna sala, ale o jaką stawkę? Po porażce z Kliczką we Wrocławiu Tomek już się nie podniósł. Przecież Głazkow to żaden kozak, poza tym, że uderzający z siłą młotka i mocno dążący do zwycięstwa. Nie podobają mi się głosy, że Sosnowski po ewentualnej wygranej z Wawrzykiem jeszcze coś pokaże. Ale co pokaże? Nie chciałbym z kolei aby drogą Adamka poszedł Włodarczyk. Lepiej, żeby Krzysiek pozostał w wadze junior ciężkiej i zunifikował tytuły, niż przenosił się do ciężkiej - dodał znakomity pięściarz, który obecnie pracuje w roli trenera w Akademii Walki mieszczącej się na stołecznej Pradze; klub prowadzi jego... syn Sebastian.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje