Tomasz Adamek odpowiada na krytykę: "Kobiety trzeba lać, ale teraz dopowiem, czym"

Gdyby Tomasz Adamek spodziewał się, jak negatywnym i głośnym echem odbije się kilka jego wypowiedzi w popularnym programie rozrywkowym, być może ugryzłby się w język. Mimo to "Góral" nie czuje się winny i w rozmowie z Interią wyjaśnia, co miał na myśli mówiąc, że "rozpuszczone kobiety trzeba lać". - Ja się z tego śmieję, bardziej żona się przejmuje - zapewnia były dwukrotny mistrz świata.

Na 40-letniego Adamka niespodziewane gromy spadły po udziale w popularnym programie rozrywkowym Kuby Wojewódzkiego, w którym pięściarz zasiadł na kanapie u czołowego kabotyna w naszym kraju. Słynny talk-show, jak wskazuje sama nazwa telewizyjnego formatu, miał charakter rozrywkowy, toteż gość starał się odnaleźć w takiej konwencji.

Reklama

Niemniej w trakcie programu z ust Adamka padło kilka kontrowersyjnych zdań, które oburzyły wiele osób i środowisk. Bodaj najbardziej sportowcowi dostało się za użyte w sytuacyjnym kontekście sformułowania, że: "rozpuszczone kobiety trzeba lać" oraz "ja żonę szanuję, ale musi być dyscyplina w domu".

O tym, że sprawą zajęto się na poważnie, świadczy fakt, że wpłynęło zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa, polegającego na podżeganiu do przemocy fizycznej. Nad sprawą pochylił się także Rzecznik Praw Obywatelskich, krytykując postawę Adamka.

"Góral" postanowił zmierzyć się z tematem przed kamerą Interii i zinterpretować własne słowa wobec kobiet, które wywołały wielką burzę.

- Oczywiście, ja powiedziałem, że trzeba lać, ale nie powiedziałem czym. Teraz dopowiem: wodą, jakąś sikawką, może malinami, truskawkami albo sokiem. Możemy zademonstrować. Nie dopowiedziałem czegoś złego, niczego nie dodałem, ale niestety komuś to nie spasowało. Komuś nadepnąłem na odcisk, lecz to już jest jego sprawa - broni się Adamek.

Przebywający na obozie treningowym w Osadzie Śnieżka w Łomnicy pięściarz przyznaje, że tymi wydarzeniami bardziej denerwuje się jego małżonka Dorota, która została z córkami w domu w New Jersey, w Stanach Zjednoczonych.

- Ja się z tego śmieję. Bardziej żona się przejmuje, bo mówi: "ktoś pomyśli, że ty na mnie podnosisz rękę. Dalej wisi w internecie, że ty lejesz". Odpowiadam: "Dorota, my się kochamy, minęło nam ponad 20 lat małżeństwa, takie rzeczy się u nas nie zdarzyły i nie zdarzą. Jesteśmy prawdziwymi katolikami, poczynając od kościoła i modlitwy. Tak też wychowaliśmy dzieci - przekonuje "Góral". 

- U nas nigdy nie było wojen, no bo jaką szansę kobieta miałaby ze mną? To ona czasami mnie "majtnie", jak gadam głupoty, bo nieraz lubię za dużo powiedzieć. Wtedy mnie karci, ale ja żonę bardzo kocham i szanuję. Najważniejsze jest moje serce i sumienie, które jest czyste. Pozdrawiam tych, co o mnie piszą, bo to znaczy, że Adamkiem jeszcze się interesują - dodał, nie tracąc rezonu.

"Góral" podkreśla, że w programie Wojewódzkiego "ludzie mieli się pośmiać i się pośmiali", a tak charakteryzuje swoje prawdziwe oblicze. - Ja jestem do tańca i do różańca. Jednego dnia jestem wesoły, żartuję, może czasami za dużo, czym kogoś mogę urazić, ale następnego dnia idę na trening, a wieczorem do kościoła. Taki jest Tomasz Adamek. Niczego się nie wypieram i niczego nie żałuję. Zawsze mam dobre myśli, a jeżeli ktoś je inaczej odbiera, to jego sprawa - podsumował najbardziej utytułowany polski pięściarz zawodowy.

Z Łomnicy Artur Gac

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Adamek | Adam Bodnar | RPO Adam Bodnar | Kuba Wojewódzki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama