Tomasz Adamek otrzymał gratulacje od pobitego przez Abella Krzysztofa Zimnocha

Jedną z pierwszych osób, które pospieszyły z gratulacjami do Tomasza Adamka po efektownej wygranej nad Joeyem Abellem, była ostatnia ofiara Amerykanina, czyli Krzysztof Zimnoch. To dobrze świadczy o mocno pobitym pięściarzu z Białegostoku.

Opromieniony widowiskowym zwycięstwem w siódmej rundzie przez techniczny nokaut Adamek krótko po walce wieczoru w Częstochowie udzielał wywiadu grupie dziennikarzy. W pewnej chwili zza pleców "Górala" wyszedł Mateusz Borek, główny organizator gali "Polsat Boxing Night - Noc Zemsty" i niespodziewanie na chwilę włączył się w rozmowę.

Reklama

- Muszę tylko przerwać na sekundę, bo rzadko cytuję prywatną korespondencję, ale myślę, że ta wiadomość jest ważna w polskim sporcie. Krzysztof Zimnoch przysłał mi SMS-a: "Mateusz, serdeczne gratulacje i szacun dla Tomka za tę walkę. Pozdrawiam i szczerze gratuluję". To pokazuje pięściarską rodzinę - podsumował Borek.

- Wzajemnie - odpadł Adamek w świetle kamer po słowach pozdrowienia.

Abell stał się rozpoznawalny w Polsce właśnie po walce z Zimnochem, którego zaskoczył siłą ciosów i wprost zdemolował w ringu. Polski pięściarz, który jeszcze niedawno w opinii niektórych uchodził za zawodnika perspektywicznego, wytrzymał w ringu niespełna trzy rundy. Walka, będąca pojedynkiem wieczoru we wrześniu na gali w Radomiu, zakończyła się ciężkim nokautem po prawym sierpowym i bezwładnym upadku Polaka.

Tymczasem pod Jasną Górą nieporównywalnie lepiej wyszkolony technicznie Adamek pokazał, jak należy boksować z takim osiłkiem. Do tego dołożył świetne przygotowanie kondycyjne i motoryczne, udowadniając, że mimo 41 lat na karku, ciągle może toczyć efektowne pojedynki z przeciwnikami w swoim zasięgu.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Adamek | Krzysztof Zimnoch | Joey Abell

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje