Tyson Fury pokonał Francesco Pianetę. Teraz Deontay Wilder?

Były mistrz świata Tyson Fury (27-0, 19 KO) pewnie pokonał na punkty Francesco Pianetę (35-5-1, 21 KO) podczas gali w Belfaście. Wszystko wskazuje na to, że następnym rywalem Anglika będzie czempion federacji WBC Deontay Wilder (40-0, 39 KO).

Od początku do końca przebieg pojedynku kontrolowany był przez "Olbrzyma z Wilmslow", jednak Pianecie trzeba oddać, że pokazał się lepiej niż ostatni rywal Fury'ego, Sefer Seferi.

Pochodzący z Włoch zawodnik starał się zadawać ciosy, zamykać rywala w narożniku i odpowiadać jak tylko mógł, jednak ani razu nie trafił wystarczająco mocno, aby jakkolwiek zagrozić Anglikowi.

Fury spełnił obietnicę daną swojemu trenerowi i ograniczył zabawianie publiki podczas walki, jednak można było odnieść wrażenie jakby pomimo pełnej kontroli i dominacji wcale nie chciał znokautować rywala, rzadkie przyspieszenia akcji, mało dłuższych kombinacji, ciosy niebite z pełną mocą, czy obijanie się będąc przyciśniętym do rywala pod linami, tak właśnie wyglądała cała walka.

Dopiero w ostatnich dwóch rundach Fury kilka akcji faktycznie przyspieszył, uderzył m.in. kombinację wraz z jednoczesną zmianą pozycji, co ewidentnie sprawiałoby kłopot Pianecie, akcji tych jednak nie kontynuował i finalnie odniósł zwycięstwo na punkty wygrywając każdą rundę.

Walka niestety mało widowiskowa, żeby nie powiedzieć nudna. Zwycięstwo "Króla Cyganów" otwiera mu drogę do starcia z mistrzem świata federacji WBC Deontayem Wilderem. Według nieoficjalnych jeszcze informacji walka Wilder - Fury odbędzie się 17 listopada w Las Vegas.

Dowiedz się więcej na temat: Tyson Fury | Francesco Pianeta | Deontay Wilder

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje