Władimir Kliczko: Nudny styl? To żałosny zarzut

​Władimir Kliczko ma już na karku trzydzieści dziewięć lat, a kibice coraz głośniej domagają się jego konfrontacji z Tysonem Furym bądź Deontay Wilderem. Ukrainiec zapewnił, że jeszcze im pokaże kto tak naprawdę rządzi w wadze ciężkiej, odparł także zarzuty dotyczące swojego stylu boksowania, nazywając je "żałosnymi".

- Cieszę się, że pojawiają się tacy młodzi i ekscytujący rywale jak właśnie Fury i Wilder. Ale jestem jeszcze na tyle młody, by wciąż z nimi skutecznie konkurować oraz udowodnić im, że wiek to nie wszystko. Mało tego, uważam to za większy atut niż słabość - stwierdził zunifikowany champion trzech z czterech najważniejszych federacji. Władimir w przeszłości zapraszał na swój obóz do Going zarówno Wildera jak i Fury'ego.

Reklama

- Przeszłość pokazuje takie historie, jak choćby sparingi Muhammada Alego z Larrym Holmesem. To doskonałe doświadczenie dla młodych pięściarzy, ale nie chcę powtórzyć tamtej historii, bo przecież Ali przegrał z Holmesem. Za każdym razem zależy mi na jak najlepszych przygotowaniach do walki, potrzebuję więc najlepszych dostępnych sparingpartnerów. Swego czasu sparowałem na przykład z Tonym Thompsonem, którego potem dwukrotnie pokonałem, albo z Rusłanem Czagajewem czy Francesco Pianetą, których również zwyciężyłem. Nie obawiam się więc, że goszcząc potencjalnych rywali na swoim obozie zdradzam im, w jaki sposób trenuję na co dzień. Nie mam nic przeciwko temu, by przyszli przeciwnicy przyglądali się mi na obozie. Co innego sparingi, a zupełnie co innego oficjalny pojedynek. W walce jestem już zupełnie innym zwierzakiem - stwierdził Kliczko.

- Naprawdę ucieszyłem się, gdy Wilder pokonał Stiverne'a i zdobył tytuł mistrza świata organizacji WBC. Jest młodszy od Haitańczyka, ma doskonały rekord i zapewne swoją osobą wzbudzi jeszcze większe zainteresowanie wagą ciężka w Ameryce. Mnie krytykowało się za wiele rzeczy. Mówiono o nudnym stylu jaki prezentuję, choć biorąc pod uwagę te lata dominacji z mojej strony, to trochę żałosne. Deontay gościł u mnie, kiedy przygotowywałem się do walki z Mariuszem Wachem. Sparowaliśmy przez jakieś trzy tygodnie. Mogę śmiało powiedzieć, że to niesamowity atleta, szybki i mocno bijący - dodał Ukrainiec.

- Rekord Wildera robi wrażenie, a o nim samym mogę mówić jedynie pozytywnie. Nasza walka unifikacyjna z całą pewnością będzie wielkim wydarzeniem. Zobaczymy jak on będzie się teraz prezentował i jakie będzie generował zainteresowanie opinii publicznej. Mam tylko nadzieję, że spotkamy się szybciej niż później - nie kryje Kliczko.

- Dużo słyszałem już wywiadów o tym ze strony Wildera czy Fury'ego, tylko że decyzja nie należy do końca do nich, a ich promotorów i menadżerów. Ja mogę mówić za siebie z pełną odpowiedzialnością, gdyż sam sobie jestem poniekąd menadżerem i promotorem. Możecie więc śmiało ufać w to, o czym opowiadam. Niestety Fury i Wilder sami decyzji podjąć nie mogą. Powtórzę jednak, liczę na to, że wkrótce spotkam się z jednym i drugim. Chcę im udowodnić, że to wciąż ja jestem królem wagi ciężkiej - zakończył ukraiński czempion.

Dowiedz się więcej na temat: Władimir Kliczko | Deontay Wilder | Tyson Fury

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje