• 1 .Bayern Monachium (78 pkt.)
  • 2 .Schalke 04 Gelsenkirchen (56 pkt.)
  • 3 .Borussia Dortmund (54 pkt.)
  • 4 .Bayer 04 Leverkusen (51 pkt.)
  • 5 .TSG Hoffenheim (49 pkt.)
  • 6 .RB Lipsk (47 pkt.)
  • 7 .Eintracht Frankfurt (46 pkt.)
  • 8 .Borussia M' Gladbach (43 pkt.)

Jupp Heynckes - ojciec sukcesu Bayernu Monachium

Jupp Heynckes wrócił i zapewnił Bayernowi Monachium szósty z rzędu tytuł mistrzowski. 72-letni szkoleniowiec mający ksywę „Osram” ma patent na klub i zwyciężanie. Właśnie wprowadził Roberta Lewandowskiego i spółkę do półfinału Ligi Mistrzów, a piłkarze mówią, że w zespole „znów jest radość”.

W tak wielkim i doświadczonym klubie jak Bayern Monachium nie podejmuje się pochopnych decyzji. Dodajmy do tego niemiecką precyzję i mamy szósty z rzędu tytuł mistrzowski w Bundeslidze. Jak to się stało? Działacze z Allianz Areny, rozwiązując umowę z Carlo Ancelottim, mieli już nakreślony plan w głowie. Karl-Heinz Rummenigge i spółka postawili na sprawdzonego konia. Tak, to 72-letni Jupp Heynckes, który zawiesił emeryturę i po raz czwarty w karierze zasiadł na ławce trenerskiej Bawarczyków. Zaufanie zdało i zdaje egzamin. Ba, był to strzał w dziesiątkę.

„Mia san Mia, a może „Mia san Meister"

Reklama

„Mia san Mia”, to klubowe motto Bayernu. Można je przetłumaczyć, jako „jesteśmy, kim jesteśmy”. Po minionym weekendzie, gdy wygrywając z Augsburgiem 4-1 zapewnili sobie szósty z rzędu triumf w lidze, zaczęto przerabiać motto na „Mia san Meister”, czyli „jesteśmy mistrzami”. Z szatni dobiegały głośne śpiewy. Głównymi wodzirejami byli Juan Bernat i Rafinha, którzy jeszcze na murawie zaprezentowali, znaną z polskich wesel, lokomotywę. Inni piłkarze biegali po boisku z kartonową imitacją mistrzowskiej patery. Jednak dla Bayernu sezon na trofea dopiero się zaczął.

Radość była krótka, bo mistrzostwo jest czymś normalnym. Jak przyznał Rummenigge, piłkarze wypili po kilka bezalkoholowych piw i wrócili do codziennej pracy. Klub czekał bowiem rewanżowy ćwierćfinał Champions League z Sevillą u siebie. Zdaniem niemieckich dziennikarzy sukcesy Bayernu to zasługa Juppa Heynckesa. 72-latek, który latem zapowiedział ponowne odejście na emeryturę, został okrzyknięty przez „Bilda” ojcem sukcesu. Wtórował mu „Kicker” przypinając doświadczonemu szkoleniowcowi łatkę architekta. Na potwierdzenie obu określeń wystarczy podać statystykę. Ta jest powalająca. Z 22 meczów ligowych pod jego wodzą Bayern wygrał aż 19.

W środę założony w 1900 roku klub zrobił kolejny krok. Nie było łatwo, ale bezbramkowy remis, okupiony przez Roberta Lewandowskiego podbitym okiem, dał awans do półfinału Ligi Mistrzów. Następna stacja - finał Pucharu Niemiec - po drodze trzeba tylko wyeliminować zespół z Leverkusen. Na każdym kroku Bayern pokazuje, że na krajowym podwórku gra we własnej lidze. Wygrana z Borussią Dortmund 6-0 była demolką.

Niektórych specjalistów nudzi taka sytuacja w niemieckiej piłce i chcą wprowadzenia play-offów. Antagonistą takiego rozwiązania jest Uli Hoeness. Dla Bayernu było to 28. mistrzostwo Niemiec. Franck Ribery nie mógł wymarzyć sobie lepszego prezentu na 35. urodziny, sięgając po ósmy skalp w Bundeslidze. Jak jednak zaznaczył Francuz, osiągnął dopiero pierwszy cel na ten sezon. Heynckes i jego wojownicy marzą o powtórzeniu rozgrywek sprzed pięciu lat, gdy wywalczyli poczwórną koronę.

Co on ma, czego nie mają inni?

- W zespole pojawiła się znów radość - tak mówił Thomas Mueller, który jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odzyskał blask, a teraz dumnie nosi kapitańską opaskę. Ich celem jest wielkie świętowanie, ale jak świadomie podkreślają „dopiero w maju”. Doświadczenia drużynie nie brakuje, wystarczy wymienić skrzydłowych Arjena Robbena i wspomnianego już Ribery’ego. Odpowiednio dziesięć i dziewięć lat w klubie. Jak zapowiedział dyrektor generalny podczas stonowanej fety obaj dostaną nowe kontrakty.

- To, czego doświadczyliśmy w ciągu ostatnich sześciu lat jest snem - przyznał zachwycony Rummenigge, dodając, że po dalszych sukcesach planuje raczyć się cygarem w domowym fotelu. - Jupp wykonał rewelacyjną pracę, ale karuzela kręci się nadal, a my chcemy więcej trofeów w tym roku - zapowiedział były napastnik i prezes Europejskiego Stowarzyszenia Klubów.

Mozolny początek sezonu pod wodzą Carlo Ancelottiego i upokarzająca przegrana z PSG nie zapowiadał, że przyjdzie czas na stary dobry Bayern. Tak się stało, gdy przyszedł stary, dobry Heynckes. Teraz mistrzom ulegają nawet dobrze zorganizowane drużyny. Tak było z Augsburgiem, choć zaczęło się od samobójczego trafienia Niklasa Suele. Wysoką klasę trener pokazał z uznaniem wypowiadając się na temat poprzednika. - Carlo jest nie tylko znakomitym szkoleniowcem, ale też znakomitą osobą - mówił. Profesjonalizm w każdym calu.

Przegląd kadr. Kolejno odlicz

W ciągu sześciu miesięcy powrót do sprawdzonych rozwiązań, do korzeni opłacił się. Chcący nie tak dawno odejść Ribery i Robben są na drodze do przedłużenia umów. Znakomicie spisuje się, kupiony zimą i wyczekiwany przez Polaka, Sandro Wagner. Były napastnik Hoffenheim w pięciu występach ligowych strzelił pięć goli. Robert Lewandowski w końcu może odpocząć, czego domagał się od ubiegłorocznej przegranej z Realem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

W środku pola rządzi Javi Martinez, który rozwinął się defensywnie, podobnie jak Arturo Vidal. Obaj do swoich zadań dołożyli też zdobywanie bramek. Obronę Heynckes ma iście żelazną. Wielu trenerów chciałoby dysponować duetem Mats Hummels - Jerome Boateng. Reprezentanci Niemiec prezentują topową formę. Należy pamiętać, że za plecami nie mają już cyborga - Manuela Neuera, a jego zmiennika Svena Ulreicha.

Szeroka kadra, jaką dysponuje Bayern, pozwala trenerowi na roszady w składzie. W Augsburgu na rezerwie znaleźli się Lewandowski i Thiago Alcantarę, szykowani na grę z Sevillą. Niezwykłe chwile po wygranej w bawarskich derbach przeżyli Suele, Sebastian Rudy oraz, imponujący znów formą, James Rodriguez, świętując swój premierowy tytuł Bundesligi.

Wymagający kibice Bawarczyków nie mieli wątpliwości, kto jest ojcem sukcesu. Z trybuny zajmowanej przez sympatyków Bayernu niosło się głośne „Jupp, Jupp, Jupp, Jupp”. Podobnie było w środowy wieczór już na Allianz Arenie mimo bezbramkowego remisu.

Ten zespół ma wszystko, by święcić sukcesy. Problem jest tylko jeden, ale jakże znaczący. Prezes Rummenigge i jego świta muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, aby przekonać Juppa Heynckesa do pozostania u sterów tego okrętu. Tymczasem w czwartek wieczorem „Sport Bild”podał, że nowym szkoleniowcem Bayernu Monachium od przyszłego sezonu będzie Niko Kovac. Jednak najpierw Jupp może zdobyć szósty w historii klubu Puchar Europy.

Łukasz Firchał

Dowiedz się więcej na temat: Jupp Heynckes | Bayern Monachium | Robert Lewandowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje