Dramat w garażu Ferrari. Włoski zespół ukarany grzywną

Sebastian Vettel z Ferrari wygrał wyścig Formuły 1 o Grand Prix Bahrajnu. Radość z sukcesu w ekipie z Maranello przyćmił wypadek w garażu. Podczas pit stopu Kimi Raikkonen wjechał w mechanika i złamał mu nogę. Za ten incydent Ferrari zostało ukarane grzywną w wysokości 50 tysięcy euro.

Do dramatycznych scen doszło na 36 okrążeniu. Raikkonen, który w tym momencie plasował się na trzecim miejscu, zjechał do garażu na wymianę opon. Mechanicy godzinami ćwiczą, żeby cała operacja przebiegła sprawnie, a co najważniejsze szybko. Tym razem jednak nie wszystko poszło zgodnie z planem. Fin dostał sygnał, że pit stop dobiegł końca i może ruszyć. Okazało się jednak, że lewe tylne koło nie zostało nawet odkręcone. Raikkonen przyspieszył i uderzył mechanika z zapasowym kołem. Przejechał po jego nodze, a kość pękła jak zapałka. Francesco Cigorini doznał złamania kości piszczelowej i strzałkowej w lewej nodze. Mechanik Ferrai przebywa obecnie w szpitalu. Fiński kierowca zatrzymał się po kilkunastu metrach. Wysiadł z samochodu, z którego wydobywał się dym. Oznaczało to dla niego koniec wyścigu.

Reklama

Włoski zespół złożył wyjaśnienia, dlaczego doszło do wypadku. Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) ukarała Ferrari grzywną w wysokości 50 tysięcy euro. "Samochód dostał zgodę na wyjazd niezgodnie z art.28.13a. w sposób zagrażający personelowi i powodując obrażenia" - czytamy w oświadczeniu FIA.

Dyrektor wyścigu Charlie Whiting powiedział, że FIA będzie rozmawiać z Ferrari o incydencie. Zapytany, czy uważa, że kary powinny być surowsze, żeby zwiększyć bezpieczeństwo, odparł: Nie sądzę.

"Zasady są bardzo jasne. Wystarczająco wysoką karą jest już to, że kierowca nie kontynuuje jazdy" - stwierdził.

RK

Dowiedz się więcej na temat: kimi raikkonen | Ferrari

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje