F1. Ekspert wskazuje nazwisko następcy Lewisa Hamiltona

Nowy sezon dla aktualnego mistrza świata nie jest jak na razie specjalnie udany. Lewis Hamilton jeszcze ani razu nie wygrał, a miał ku temu trzy szanse. – Daniel Ricciardo z Red Bulla w przyszłym sezonie może zająć miejsce Anglika za kierownicą Mercedesa – uważa ekspert i były kierowca Martin Brundle.

Ricciardo w niedzielę okazał się najlepszy podczas Grand Prix Chin. Jego umowa z Red Bullem wygasa z końcem tego roku i od dawna pojawia się wiele plotek na temat przyszłości utalentowanego zawodnika.

Reklama

Wiele zespołów chciałoby ponoć zatrudnić 29-letniego Australijczyka. Oczywiście szefowie jego obecnego teamu liczą, że uda się go zatrzymać, ale wydaje się, że jeśli pojawi się oferta choćby z Mercedesa, to trudno będzie ją przebić.

Jedna z plotek wskazywała, że Ricciardo może zastąpić w niemieckiej ekipie Valtteriego Bottasa. Finowi także kończy się umowa po tym sezonie.

- Australijczyk nie ma łatwego wyboru. Jeśli miałby trafić do Mercedesa, to czy byłby w stanie dogadać się z Lewisem Hamiltonem? Może mógłby go zastąpić, bo przecież Brytyjczyk teraz nie wygląda na specjalnie szczęśliwego w zespole. Wygląda na to, że jego pozostawienie w teamie będzie niesamowicie dużym obciążeniem dla budżetu niemieckiego teamu. Być może lepsze dla Mercedesa będzie postawienie na młodszego o cztery lata Ricciardo? To jednak może spowodować pewne komplikacje ze sponsorami – zastanawia się Brundle, który był kierowcą Formuły 1.

- Jest także ewentualność, że australijski zawodnik przeniesie się do Ferrari. Kimi Raikkonen nie jest zadowolony z tego, że ekipa wykorzystuje go tylko jako pomocnika Sebastiana Vettela. Jeśli będzie się czuł niedobrze w zespole, to nie będzie dla mnie zaskoczeniem, gdy zechce opuścić włoską drużynę – dodaje 59-letni Brundle.

Dowiedz się więcej na temat: Lewis Hamilton

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje