F1. Hamilton odebrał kolejny rekord Schumacherowi

Lewis Hamilton odniósł w niedzielę w Hiszpanii 41. zwycięstwo w karierze startując z pole position i przestał dzielić pod tym względem rekord z legendarnym Michaelem Schumacherem. Łącznie Brytyjczyk ma 64. wygrane wyścigi na koncie, podczas gdy Niemiec może się poszczycić 91.

Hamilton wygrał drugie zawody w tym sezonie. Poprzednim razem triumfował w Azerbejdżanie. Tamten sukces był szczęśliwy, bo czterokrotny mistrz świata skorzystał na pechu kolegi z Mercedesa Valtteriego Bottasa, który przebił oponę tuż przed końcem wyścigu.

Reklama

Ale w Hiszpanii zwycięstwo Hamiltona nie podlegało dyskusji. Nie wydarzyło się nic pechowego, zespół obrał odpowiednią taktykę i w efekcie obrońca tytułu dojechał na metę jako pierwszy w komfortowy sposób.

- Taki występ i przekonywające zwycięstwo to wspaniałe uczucie - powiedział dziennikarzom Hamilton po Grand Prix na torze pod Barceloną. - Każdy kto wygrywał, chce wygrywać w taki sposób. Nie każdy wyścig daje tak wspaniałe odczucia jak ten. To 64. zwycięstwo, ale wciąż czuję się tak, jakby było pierwsze, dalej jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju - podkreślił.

- Dla mnie to bardzo surrealistyczne, że cały czas biję rekordy Michaela i to pokazuje, jak świetnym był kierowcą. Dojście do tego miejsca zajęło mi sporo czasu, a on ma mnóstwo wielkich rekordów i ciężko będzie pobić kolejne - mówił 33-letni lider klasyfikacji kierowców po pięciu GP, któremu brakuje 27 triumfów do wyrównania rekordu zwycięstw Schumachera.

- To zawsze zaszczyt, kiedy moje nazwisko pojawia się jednocześnie obok jego - dodał Lewis Hamilton. Poprzednim razem Brytyjczyk pobił rekord słynnego niemieckiego kierowcy w liczbie pole position i dalej go śrubuje. Po GP Hiszpanii ma ich na koncie 74. - Dziś pójdę spać jak dziecko, bo wiem, że dałem z siebie maksimum w ten weekend - zaznaczył.

kip

Dowiedz się więcej na temat: Lewis Hamilton

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje