Formuła 1. Ranny mechanik Ferrari po operacji. Raikkonen: Nie mogłem nic zrobić

Kimi Raikkonen jest zdania, że nie mógł zrobić nic, by zapobiec wypadkowi, do którego doszło w pit stopie Ferrari podczas wyścigu o Grand Prix Bahrajnu. Fin najechał tylnym kołem na nogę mechanika, który doznał złamania i musiał przejść w szpitalu operację.

Raikkonen ruszył po tym, jak w pit stopie zapaliło mu się zielone światło. Niestety w tym czasie jeden z mechaników wciąż zajęty był mocowaniem jego lewego tylnego koła.

Reklama

Fin przejechał po nodze Francesco Cigoriniego, powodując przerażające złamanie kości piszczelowej i strzałkowej.

- To, co przytrafiło się naszemu Francesco, było nieszczęściem – powiedział Raikkonen. – Bardzo mu współczuję i mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie. Zawsze przykro jest, gdy ktoś odnosi obrażenia, ale jestem pewny, że może liczyć na najlepszą możliwą opiekę i życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia – dodał.

- Jeśli chodzi o sam wypadek, wiem tylko, że ruszyłem do przodu, gdy zobaczyłem zielone światło. Nie mogłem wiedzieć, że z lewym tylnym kołem jest jakiś problem. Dopiero potem zobaczyłem, że ktoś ucierpiał i zespół nakazał mi się zatrzymać. Coś poszło źle i musimy dowiedzieć się, co – tłumaczył fiński kierowca.

Dla Raikkonena, będącego wówczas na trzeciej pozycji, w tym momencie zakończył się wyścig. Na pocieszenie pozostaje mu fakt, że po drugie zwycięstwo w sezonie sięgnął jego kolega z zespołu Sebastian Vettel.

- Bolid miał dziś dobrą prędkość, ale na starcie trochę zabuksowało mi koło. Teraz nic już nie zrobię, muszę czekać na kolejny wyścig – podsumował Fin.

Dowiedz się więcej na temat: Ferrari | kimi raikkonen | Formuła 1

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje