Formuła 1. ​Sprzeczne doniesienia w kwestii przyszłości Roberta Kubicy

Profile Williamsa w mediach społecznościowych przeżywają atak polskich kibiców, a serwisy sportowe na całym świecie bacznie monitorują każdy strzęp informacji. Wszyscy czekają na decyzję, która może stworzyć piękną historię powrotu Roberta Kubicy do Formuły 1. Polak zostanie kierowcą Williamsa? Czy przegra z Rosjaninem Siergiejem Sirotkinem?

Głosy są podzielone. Jeszcze przed testami opon Pirelli na nowy sezon wydawało się, że Robert Kubica podpisze kontrakt i wróci do Formuły 1 po koszmarnym wypadku z 2011 roku, który niemal przekreślił jego szansę na jakikolwiek udział w sportach motorowych. Ale wydarzenia z toru Yas Marina w Abu Zabi odwróciły sytuację. Siergiej Sirotkin, wspierany przez rosyjskiego miliardera Borysa Rotenberga, został trzecim kierowcą, który razem z Kubicą i Lance'em Strollem testował opony. Występ 22-latka został opłacony przez Rotenberga.

Reklama

W dwudniowych testach szybszy czas ustanowił Kubica, ale zrobił to na najbardziej miękkich oponach i w idealnych warunkach. Natomiast w długich przejazdach Sirotkin miał lepsze wyniki, a od najlepszego czasu Polaka był gorszy o pół sekundy. Tyle że Rosjanin jechał na oponach miękkich i w sesji porannej, kiedy to warunki były mniej korzystne.

Williams otrzymał mnóstwo danych, ale również wiele znaków zapytania.

Wcześniejsze zapewnienia, że Kubica będzie drugim kierowcą zespołu z Grove, straciły na znaczeniu. Padł komunikat - "nie zamierzamy się spieszyć z decyzją" i Williams ucichł. Ruszyła za to karuzela plotek.

Jeszcze kilka dni temu informowano, że Polak wciąż jest faworytem w wyścigu o fotel drugiego kierowcy, ale pod koniec tygodnia sytuacja obróciła się o 180 stopni. Wówczas Rosjanie przekazali, że Sirotkin już podpisał kontrakt, a oficjalne potwierdzenie nastąpi w piątek. Wtórowały temu inne media, w tym szanowany dziennikarz w światku F1 Roberto Chinchero, który jasno dał do zrozumienia, że sprawa została już rozstrzygnięta, a decyzja nie przypadnie do gustu polskim kibicom.

Kij w mrowisko włożył serwis Diario Motorsport. Brazylijscy dziennikarze, którzy jako pierwsi poinformowali o odejściu Felipe Massy, dotychczasowego kierowcy Williamsa, stwierdzili, że Polak jeszcze przed testami na torze Yas Marina podpisał kontrakt z zespołem, ale wyniki Sirotkina spowodowały zerwanie tej umowy. Dodatkowo Rosjanin wyszedł na prowadzenie, dzięki pieniądzom, jakie wpłaci Borys Rotenberg. To miało zmobilizować obóz Kubicy do zwiększenia jego wkładu, który ponoć oscyluje w granicach 10 milinów euro. SMP ma wpłacić przynajmniej 15 milionów dolarów.

Obóz Kubicy przekonuje, że jeszcze się nie poddał. Ale głosy zza granicy nie są optymistyczne. "Williams podjął decyzję, mimo że nie ma potwierdzenia. Partnerem Strolla w 2018 roku będzie Sirotkin. Zespół z Grove woli zatrudnić pilota z walizką aniżeli utalentowanego kierowcę" - można przeczytać w jednym z włoskich serwisów, zajmujących się tematyką F1.

Spekulacje rosną, ale Williams milczy jak grób. Możliwe, że decyzję poznamy w piątek 15 grudnia, ale również możemy poczekać na nią jeszcze kilka dni. Jedno jest pewne. Nowy sezon Formuły 1 startuje za 100 dni.

DM

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | Formuła 1 | williams

Reklama

Reklama

Reklama