Formuła 1. Vettel nie miał pretensji do zespołu po GP Hiszpanii

Sebastian Vettel, który stracił podium w Grand Prix Hiszpanii w wyniku drugiego zjazdu do alei serwisowej, nie miał pretensji do zespołu Ferrari z powodu takiej decyzji. Niemiec przyznał po wyścigu, że to była jedyna właściwa opcja.

Vettel zjechał na zmianę opon w momencie obowiązywania wirtualnego samochodu bezpieczeństwa, ale wyjazd z garażu został opóźniony z powodu przejazdu Sergio Pereza. W efekcie Niemiec stracił kluczowe sekundy, wrócił na tor za Maksem Verstappenem i stracił na rzecz Holendra ostatnie miejsce na podium.

Reklama

Lewis Hamilton triumfował w Hiszpanii, dzięki czemu powiększył do 17 punktów przewagę nad Vettelem w klasyfikacji kierowców. - Dla nas pozostanie na torze nie było opcją - powiedział czterokrotny mistrz świata w rozmowie z telewizją Sky Sports. - Dziś zużywaliśmy opony szybciej niż inni. Wygląda to inaczej i wygląda to źle, ale widząc wszystko od środka, to była właściwa decyzja - tłumaczył.

W końcówce Vettel był co prawda szybszy od Verstappena, ale nie na tyle szybki, by zawodnika Red Bulla wyprzedzić na ostatnich okrążeniach.

- Robił przejazdy mniej więcej w tym samym tempie. Po prostu nie byliśmy wystarczająco szybcy. Do tego moje opony nie były w najlepszym stanie, choć były najświeższe. Ciężko powiedzieć, co by się stało, gdybyśmy nie zmienili mieszanki. Myślę, że miałoby to na nas większy wpływ niż na inne zespoły - mówił Vettel, który mimo problemów był zadowolony z dorobku Ferrari.

- Ogólnie rzecz biorąc to był przyzwoity weekend. Musimy zastanowić się, co zrobić z oponami. Myślę, że mamy te same na tor Paula Ricarda i Silverstone, więc musimy się temu przyjrzeć - zapowiedział.

kip

Dowiedz się więcej na temat: sebastian vettel | Formuła 1 | Lewis Hamilton

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje