Max Verstappen po kolizji z Sebastianem Vettelem nie zamierza zmieniać stylu jazdy

Kierowca Red Bulla Max Verstappen spowodował delikatną kolizję podczas Grand Prix Chin, która sprawiła, że Sebastian Vettel z Ferrari zajął dopiero ósme miejsce. Sędziowie nałożyli od razu na Holendra karę, a ten w pełni ją zaakceptował, nie miał pretensji, ale ryzykownego stylu prowadzenia samochodu nie zamierza zmieniać.

Verstappen, który jak kolega z zespołu i zwycięzca z niedzieli Daniel Ricciardo, jechał na świeższych oponach, także miał szansę na zwycięstwo, ale zaprzepaścił ją przy nieudanej próbie wyprzedzenia Sebastiana Vettela. Holender zawadził o Ferrari Niemca i oba auta obróciły się. Vettel w efekcie zakończył wyścig na ósmym miejscu. Verstappen dojechał na czwartej pozycji, ale został cofnięty na piąte w wyniku nałożonej na niego kary.

Reklama

- Widziałem, że ma problemy na tych oponach i próbowałem późno hamować, ale zblokowałem tylne koła i lekko go trąciłem, więc to była oczywiście moja wina - kierowca Red Bulla przywoływał swój nieudany manewr wyprzedzania na 44. okrążeniu.

- Łatwo jest mówić po fakcie, że powinienem poczekać, pewnie byłoby to lepszym rozwiązaniem, ale tak się niestety nie stało - stwierdził.

Tydzień temu Verstappen nie ukończył zawodów, bo po kontakcie z samochodem Lewisa Hamiltona przebił oponę. Brytyjczyk krytykował później Holendra za jego brak doświadczenia i podejmowanie niepotrzebnego ryzyka przez które ekipa Red Bulla gubi punkty.

- W tym momencie sprawy oczywiście nie idą po mojej myśli. Ale czy to oznacza, że mam się uspokoić? Nie sądzę - stwierdził Verstappen. - Takie zdarzenia to po prostu pech. Muszę wszystko przeanalizować, żeby w kolejnym wyścigu być mocniejszym - dodał.

Vettel, który w poprzednim sezonie miał delikatne zatargi z Verstappenem, przyjął wszystko spokojnie.

- Nie widziałem go prawie do samego końca, no i zostawiłem trochę miejsca. Mówiąc szczerze spodziewałem się, że nadjedzie wcześniej. Nie miałem intencji, żeby się opierać, bo z Danielem też była jasna sytuacja i nie było sensu walczyć. Byli po prostu za szybcy na tych oponach, więc nie chciałem psuć swojego wyścigu - mówił czterokrotny mistrz świata.

- A później on oczywiście popełnił błąd, zblokował koła, co się zdarza. Dokonał złej oceny i zepsuł wyścig sobie i mnie - przyznał na chłodno Sebastian Vettel.

kip

Dowiedz się więcej na temat: Max Verstappen | sebastian vettel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje