Melbourne może zrezygnować z GP Australii

Premier stanu Wiktoria John Brumby oświadczył, że Melbourne może zrezygnować z organizacji wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Australii po 2014 roku, gdy wygaśnie obecny kontrakt z Międzynarodową Federacją Samochodową (FIA).

Wyścig, rozgrywany na torze Albert Park w Melbourne od 1996 roku, w ostatnich latach przynosi coraz większe straty finansowe. W tym sezonie osiągnęły sumę 50 milionów dolarów australijskich (48,88 mln dol.).

Reklama

- Wiem, że organizacja dużych imprez sportowych buduje prestiż. Ale nie można w nieskończoność łatać ich budżetów. Mamy cztery lata na to, by dokonać szczegółowego bilansu zysków i strat płynących z Grand Prix Australii. Pozwoli nam podjąć decyzję, czy dalej będziemy organizować wyścig, czy też z niego zrezygnujemy - powiedział Brumby.

Zakończony w niedzielę sezon mistrzostw świata Formuły 1 składał się z 19 eliminacji. W przyszłym roku kalendarz zostanie poszerzony o Grand Prix Indii. W planach FIA są już kolejne nowe imprezy, np. GP Rosji w Soczi, której pierwsza edycja spodziewana jest w 2014 r.

W kolejce chętnych do organizacji wyścigów Formuły 1 jest jeszcze kilka państw, szczególnie azjatyckich, więc zastąpienie zawodów w Australii nie powinno być trudne. Możliwe też, że inne miasto w tym kraju przejmie prawa po Melbourne.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje