Robert Kubica: Kocham Formułę 1, w której różnicę robi tor

Najpierw był udział w piątkowych testach przed Grand Prix Hiszpanii, a dzisiaj Robert Kubica przez cały dzień będzie sprawdzał i starał się eliminować mankamenty w zawodnym od początku sezonu Formuły 1 bolidzie Williamsa. Polak zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, ale nie nakłada na siebie dodatkowej presji.

Wpierw był powrót, po ośmiu latach przerwy, do udziału w testach przy okazji weekendu Grand Prix, a dzisiaj Robert Kubica kontynuuje swoją pracę, która może okazać się przełomem dla pogrążonego w problemach i marazmie zespołu Williamsa.

Reklama

Kilka dni temu Polak stwierdził, że w środę wiele może się wydarzyć i między wierszami dał do zrozumienia, że stanie przed szansą, by z pokładu bolidu przeforsować te sugestie, o których informował 2-3 miesiące temu.

Być może wówczas górę u szefów zespołu i inżynierów brał brak wiary w to, czy Polak, który nie ma doświadczenia w prowadzeniu samochodu w specyfikacji FW41, jest w stanie "na nosa" przekazywać miarodajne informacje. Intrygującej wypowiedzi w tym kontekście niedawno udzielił etatowy kierowca Williamsa Siergiej Sirotkin w wywiadzie dla rosyjskiego portalu f1news.ru.

- Robert jeszcze nie pilotował tego samochodu (w obecnej specyfikacji - przyp. red.), więc nie może przekazać żadnych informacji zwrotnych. Oczywiście, ze względu na doświadczenie rozumie sytuację i jest zainteresowany rozwiązywaniem problemów - stwierdził 22-letni Rosjanin.

Sam Kubica, od początku powrotu do padoku F1, jest łakomym kąskiem dla mediów. Żurnaliści z całego świata doceniają fakt, że Polak nie daje się zamknąć w wizerunkowych ryzach, a jego wypowiedzi nie sprowadzają się do wyświechtanych frazesów i wyuczonych formułek. Można mieć pewność, że nasz jedynak w F1 zawsze powie coś ciekawego i niebanalnego.

Podobnie jest z wywiadem, którego krakowianin udzielił portalowi rmcmotori.com. Wbrew technologicznej tendencji, Polak idzie pod prąd i wyznaje, że najbardziej kocha F1, gdzie rywalizacja toczy się na torze, a nie głównie w symulatorach i na komputerach. Ponadto wraca do momentu dwóch koszmarnych wypadków i dywaguje nad swoją siłą mentalną, ale nie stawia się ponad innych. - Wszyscy postrzegają mnie jako supermena, a ja sam widzę w lustrze człowieka, który ma pewne ograniczenia. Natomiast zapominam o nich, gdy siadam za kierownicą - przekonuje.

Co ciekawe Kubica przyznał, że gdyby miał własną rodzinę, czyli żonę i dzieci, to pewnie w poczuciu odpowiedzialności nie zdecydowałby się wrócić do motorsportu. Przypomniał, że kiedyś przez wiele lat był zaręczony.

Kubica z wielką atencją wypowiada się o nieodżałowanym papieżu śp. Janie Pawle II, ale nie ma zamiaru obnosić się z wiarą, traktując ją jako coś osobistego i intymnego.

Bodaj największą ciekawostką jest to, jak wyobraża sobie swój alternatywny zawód, gdyby nie został kierowcą wyścigowym. - Być może byłbym mechanikiem, gdyż moja pasja do samochodów jest tak wielka, że chciałbym dostać się do tego środowiska - powiedział Kubica.

AG

Dowiedz się więcej na temat: Robert Kubica | F1 | Formuła 1 | Siergiej Sirotkin

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje