Kryzys? Jaki kryzys?

W dobie szalonych spadków na światowych giełdach, w czasie gdy wyliczono angielskim klubom niebotyczne zadłużenie, życie na piłkarskich Wyspach toczy się nienerwowo. Ba, nawet idzie do przodu. Dziwne, ale prawdziwe. Może wieszczona ostatnio katastrofa tak szybko tego okrętu jednak nie zatopi?

Tezę tę zilustrują dwa przykłady. Aktualny mistrz Anglii i triumfator w Lidze Mistrzów - Manchester United - został poważnie wzmocniony. Nie przyjdzie teraz nikt nowy do składu - to na razie niemożliwe. Zgłosił się natomiast kolejny sponsor, który chce stanąć obok już płacących Czerwonym Diabłom nieliche stawki. Jest nim szwajcarski producent zegarków, ekskluzywna firma Hublot (dostarczała swoje produkty na ostatnie EURO). Helweci za wejście do grona sponsorów zapłacą 4 mln funtów za 3-letnią umowę. Dopisali się do listy, na której są już od tego sezonu Saudi Telecom, Budweiser i... miasto Seul. Sponsorem widocznym na koszulkach jest amerykańska firma AIG (banki, ubezpieczenia) znacjonalizowana ostatnio przez administrację USA. Przy życiu utrzymała ją pożyczka w wysokości 85 miliardów dolarów! Nie ma doniesień o zatrzymaniu wpłat do kasy MU co nie znaczy, że kłopoty się nie pojawią...

Reklama

Przykład drugi zobrazuje jasną przyszłość angielskiego futbolu. Londyński Tottenham zdecydował o budowie nowego stadionu (blisko starego obiektu White Hart Lane w dzielnicy Haringey) z pojemnością 60 tys. miejsc. Ktoś obawiający się o jutro nie buduje nowego obiektu w tej samej części miasta (północ stolicy), w której bardzo dobrze działa lokalny rywal - Arsenal na swoim efektownym i również nowym stadionie. Nazwa obiektu Tottenhamu zmieni się i pochodzić będzie od sponsora projektu. Klub musiał podjąć decyzję o budowie bowiem na liście oczekujących na roczne karnety było... 22 tysiące nazwisk. Członków Tottenhamu jet teraz ponad 70 tysięcy.

Tak długo jak przychodzą nowi sponsorzy i kluby przez pięć lat za 44 mln funtów wykupują 200 nieruchomości pod swój nowy stadion jestem spokojny o zdrowie tej dyscypliny w Albionie. Nigdy nie miała się tak dobrze. Aha, Tottenham ma pełne poparcie władz dzielnicy i mieszkańców.

Tymczasem w Krakowie mieszkańcy okolic stadionu Hutnika protestują przeciw modernizacji i wpuszczeniu tam na rok Cracovii i Wisły. Argumenty mieszkańców? Że jupitery oślepiać będą nowohucian w domach, że spiker jest za głośny i tym podobne... Idiotyczne - prawda (szczególnie odnośnie do obiektu stojącego na pustkowiu)? Oto polskie piekło.

Krzysztof Mrówka

Dowiedz się więcej na temat: kryzys

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje