Hokej. Wiceprezes PZHL: Nie ma żadnej katastrofy

"Rezygnacja prezesa PZHL nie oznacza jakiejś katastrofy w polskim hokeju. Wszystkie procesy szkoleniowe, zgrupowania kadr są realizowane zgodnie z planem" - powiedział wiceprezes związku Mirosław Minkina. W poniedziałek rezygnację złożył szef federacji Piotr Demiańczuk.

Minkina zauważył, że związek od kilku miesięcy konsekwentnie realizuje plan naprawy finansów.

Reklama

"Chcemy odzyskać zaufanie Ministerstwa Sportu i Turystki oraz wszystkich partnerów. Realizacja naszego planu potrwa wiele lat. Musimy zrobić wszystko, by przetrwać" - dodał.

Podkreślił,  że prezes złożył rezygnację z powodów osobistych, a od strony formalnej obecny zarząd jest w pełni zdolny do reprezentowania federacji. W poniedziałek w jego skład wszedł Robert Walczak, były dziennikarz sportowy TVP, zajmujący się m.in. hokejem.

W związku z problemami finansowymi PZHL w lutym, w połowie kadencji, zrezygnował poprzedni prezes Dawid Chwałka, a zastąpił go Demiańczuk.

"I bardzo mu dziękujemy za pracę wykonaną w tym czasie" - stwierdził Minkina.

Problemy finansowe zbiegły się ze sportowymi. Reprezentacja Polski spadła wiosną do Dywizji 1 B, czyli na trzeci szczebel rozgrywek.

Władze federacji zadecydowały o zmianie selekcjonera, Kanadyjczyka Teda Nolana zastąpił Fin polskiego pochodzenia Tomasz Valtonen, który łączy pracę z kadrą z prowadzeniem ekstraligowego zespołu TatrySki Podhale Nowy Targ.

"Zaproponowaliśmy mu realne wynagrodzenie, w kwietniu podejmiemy walkę o powrót na zaplecze elity. Sytuacja jest niełatwa z każdej strony, ale nie można się poddać. Wszyscy wierzymy, że wyjdziemy z tego +dołka+ i będąc wiarygodnym, transparentnym, dobrze zarządzanym związkiem, uporamy się z trudnościami organizacyjnymi i sportowymi. To się po prostu musi udać" - podsumował Mirosław Minkina.

Piotr Girczys

Dowiedz się więcej na temat: Mirosław Minkina

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje