IO w Pjongczangu bez hokeistów z NHL?

Do końca kwietnia ma zapaść decyzja dotycząca udziału hokeistów występujących w lidze NHL na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu. "Mam nadzieję, że w ciągu dwóch, trzech tygodni wypracujemy kompromis" - powiedział szef światowej federacji (IIHF) Rene Fasel.

Przed kilkoma dniami komisarz ligi NHL Gary Bettman oświadczył, że negocjacje w tej sprawie utknęły w martwym punkcie. "Jeśli sytuacja się nie zmieni, to zakładamy, że nie jedziemy na igrzyska" - powiedział.

Reklama

Kwestią sporną są m.in. koszty ubezpieczeń, transportu i pobytu zawodników podczas igrzysk. IIHF zaproponowała, że przekaże na ten cel klubom 10 milionów dolarów, ale dla zespołów NHL to za mało. Większość hokeistów chciałaby jednak pojechać do Korei Południowej.

"Udział w igrzyskach to zupełnie inne doświadczenie niż gra w innych turniejach. To szansa gry dla kraju na globalnej scenie, na oczach ludzi, którzy poza tym nigdy nie oglądają hokeja. Ważna jest też kwestia patriotyzmu silnie odczuwanego przez niektórych zawodników, co jest godne pochwały i dumy" - ocenił kierujący stowarzyszeniem zawodników NHL Don Fehr.

Fasel poinformował, że krajowe federacje hokeja na lodzie chcą znać odpowiedź do końca kwietnia, aby móc ewentualnie przygotować plan B i zdążyć znaleźć zastępstwo za nieobecnych zawodników.

Ten sam problem pojawia się ostatnio przed wszystkimi edycjami zimowych igrzysk, jednak hokeiści NHL walczą o medale olimpijskie regularnie od 1998 roku. Przed imprezą w Soczi w 2014 roku liga zgodziła się na udział swoich zawodników dopiero w lipcu 2013 roku.

Dowiedz się więcej na temat: Igrzyska Olimpijskie w Pjongczang | NHL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje