Młody hokeista nie żyje. Po innym ślad zaginął

Fatalne wiadomości dotyczące młodych hokeistów nadeszły z Norwegii i Łotwy. Jak informuje serwis hokej.net, 23-letni norweski napastnik Scott Winkler został znaleziony martwy w domu swoich rodziców w Asker. Łotewskie media donoszą z kolei nieoficjalnie, że o dwa lata młodszy Kristiāns Pelšs utonął w rzece. Obaj byli draftowani do NHL.

Winklera, norweskiego środkowego wybranego w drafcie 2008 z numerem 89. przez Dallas Stars, znalazła w środę wieczorem w domu, wracająca z pracy matka. Hokeista nie dawał żadnych znaków życia. Jak na razie nie wiadomo, co było przyczyną jego śmierci.

- To niewyobrażalne, że coś takiego może się stać komuś w jego wieku - mówi dyrektor ds. sportu college'u Colorado, na którym Winkler ukończył ekonomię, Ken Ralph. To Ralph poinformował media o śmierci hokeisty, reprezentującego ostatnio właśnie barwy Colorado College w lidze uniwersyteckiej NCAA. - Pierwsza myśl, gdy się o tym dowiedziałem była taka, że to nie może być prawda. Scott miał przed sobą taką wspaniałą przyszłość... Pracował bardzo ciężko, by przygotować się do obozów przygotowawczych drużyn zawodowych, w których miał wziąć udział tego lata - mówi Ralph.

Scott Winkler spędził w NCAA ostatnie 4 lata. W sezonie 2012-13 rozegrał 42 mecze, w których strzelił 13 goli i zaliczył 15 asyst. Po zakończeniu - z powodzeniem - studiów, miał walczyć o swój pierwszy kontrakt zawodowy w Ameryce Północnej. Wielokrotnie reprezentował Norwegię w juniorskich kategoriach wiekowych podczas imprez międzynarodowych. Polscy kibice mogli go oglądać podczas mistrzostw świata do lat 20 dywizji I grupy B w Gdańsku w 2009 roku, gdy poprowadził Norwegię do awansu do elity, zdobywając w 5 meczach 14 punktów, co dało mu tytuł najlepszego gracza imprezy.

Reklama

Łotewskie media informują z kolei - wciąż nieoficjalnie - o śmierci 20-letniego Kristiānsa Pelšsa, którego Edmonton Oilers wybrali w siódmej rundzie (numer 181.) draftu NHL w 2010 roku.


Pelšs jest od kilku dni poszukiwany przez policję w związku z zaginięciem. Według nieoficjalnych informacji w nocy z poniedziałku na wtorek świadkowie widzieli w Rydze mężczyznę wskakującego do rzeki Dźwiny. Na moście znaleziono rzeczy osobiste i telefon komórkowy, które bliscy mieli rozpoznać jako należące do Pelšsa. Policyjni płetwonurkowie przeszukali rzekę, ale nie znaleźli żadnych zwłok. Łotewska policja nie potwierdza więc oficjalnie ani śmierci hokeisty, ani nawet tego, że jest on poszukiwany, ale niektórzy łotewscy dziennikarze podają informację o zgonie Pelšsa jako pewną, a na twitterze podał ją również były kolega z drużyny 20-letniego hokeisty, Rihards Cimermanis.

Rodzina hokeisty potwierdziła jedynie, że Pelšs zaginął, ale jednocześnie poinformowała, że wciąż go szuka i że nie ma dowodu na śmierć zawodnika.

Pelšs dwa pierwsze sezony po drafcie do NHL spędził w barwach Edmonton Oil Kings w juniorskiej Western Hockey League, a ostatni dzielił między filie "Nafciarzy" w AHL (Oklahoma City Barons) i ECHL (Stockton Thunder). Był z reprezentacją Łotwy na tegorocznych Mistrzostwach Świata do lat 20 elity w Ufie, zakończonych spadkiem łotewskiej kadry do I dywizji.

Dowiedz się więcej na temat: NHL | hokej | utonięcie | Dallas Stars | Edmonton Oilers

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje