USA – Finlandia 5-1, Kanada – Łotwa 6-1 na otwarcie hokejowych MŚ

W pierwszym meczu hokejowych MŚ elity doszło do niespodzianki – młody zespół USA pokonał w Ostrawie ubiegłorocznych wicemistrzów – Finów 5-1. W równolegle toczącym się w Pradze spotkaniu Kanada 6-1 zlała Łotwę.

W I fazie MŚ elity 16 drużyn jest podzielonych na dwie grupy po 8 zespołów. Grupa A gra swe mecze w Pradze, B - w Ostrawie. Rozegranych zostanie w ten sposób siedem kolejek każdy zmierzy się z każdym. Ósme zespoły spadną do MŚ Dywizji IA i będą rywalami Polaków w przyszłym roku. Po cztery najlepsze zespoły awansują do ćwierćfinałów i zagrają na zasadzie 1A-4B, 2A-3B, 3A-2B, 4A-1B. 
 
Connor Hellebuyck z St. Johns IceCaps (liga AHL) obronił 14 strzałów w I tercji (w całym meczu 26), w tym te najgroźniejsze Samiego Lepistoe i Jussiego Jokinena. Również dzięki jego interwencjom "Jankesi" przetrwali dwa okresy gry w osłabieniu, a kontra Toreya Kruga i piękny strzał z bekhendu, niemal z zerowego kąta pod poprzeczkę Steve’a Mosesa dała im prowadzenie na 24 sekundy przed końcem I tercji.

Reklama

Co ciekawe, Moses jest dobrze znany w Finlandii, gdyż z Jokeritem Helsinki występuje w KHL-u. 

Wyrównał w 26. min Jyrki Jokipakka strzałem spod niebieskiej linii nad parkanem Hellebuycka. Sporą zasługę przy tym golu miał Janne Pesonen, który stał przed bramkarzem, zasłaniając mu widoczność, a w ostatniej chwili podniósł nogę, by nie zablokować strzału.

USA się nie poddały, tylko ugryzły rywala po kontrze. Wyprowadził ją Dan Sexton, który po rajdzie przez dwie trzecie lodowiska uderzy z prawego skrzydła, Pekka Rinne tylko sparował krążek, choć sądził, że go zamroził. Formalności, dobitką do pustej bramki, dopełnił Matt Hendricks.

"Suomi" cisnęli, zamykali rywala w jego tercji, lecz kontry Amerykanów były niesamowite. Kolejny 18-latek w ich składzie - Jack Eichel pokazał, co to znaczy dynamiczna jazda do tyłu, dzięki której w 24. min wypracował sobie dobrą szansę, ale przestrzelił, a za moment parkanem obronił jego strzał Rinne. 

Ekipa Todda Richardsa i tak doczekała się bramki na 3-1. Zdobył ją "bombą" z koła bulikowego, z odwróconej pozycji Dan Sexton, który na co dzień występuje w KHL-u, w Nieftiechemiku Niżniekamsk.

W III tercji nadzieje kilku tysięcy kibiców z Finlandii, na zmianę losów tego spotkania rozwiał Nick Bonino z Vancouver Canucks, strzelając z bliska na 4-1.

"Suomi" szturmowali, przez ostatnie cztery minuty nawet bez bramkarza, ale skończyło się to trafieniem do pustej bramki Hendricksa.

 W Pradze, w grupie A, Kanada zabawiła się z Łotwą. Już na początku II tercji można było mówić o pogromie, gdy środkowy Dallas Stars Jason Spezza zdobył swojego gola przy asyście Sidneya Crosby’ego i Nathana MacKinnona.

Łotysze ratowali się zmianą bramkarza - Edgars Masalskis  zastąpił Ervinsa Mustukovsa, ale mecz był już rozstrzygnięty.

Wynik na 6-1 ustalił Crosby, wykorzystując rzut karny na 23 sekundy przed końcem III tercji. 

Dan Sexton (napastnik USA i Nieftiechemika Niżniekamsk):

- Trenujemy ze sobą dopiero od pięciu dni, mieliśmy przed MŚ tylko jeden sparing, z Austrią, więc pod tym względem byliśmy w gorszej sytuacji niż Finowie, którzy mieli trzytygodniowy obóz. Tym bardziej to zwycięstwo cieszy, ale nie sięgamy za daleko myślami. Koncentrujemy się tylko na jutrzejszym spotkaniu z Norwegią. Następne mecze nie mają znaczenia.

- Najważniejszym momentem meczu był dla nas gol na 2-1, zdobyty po kontrze, w okresie optycznej przewagi rywala. Trzeba przyznać, że Finowie ostro nas naciskali, mieli świetnie opracowane schematy, ale my mamy w bramce Connora Hellebuycka. To młody chłopak, bez wielkiego doświadczenia, a świetnie sobie radził.

Kari Jalonen (trener Finlandii):

- Za łatwo straciliśmy pierwsze trzy gole. Nie oczekiwaliśmy tak łatwo traconych bramek. W obronie trzęsły nam się ręce, a w ofensywie partaczyliśmy w najprostszych sytuacjach. Normalnie strzelamy gole ze znacznie trudniejszych. Graliśmy w pierwszej tercji dwukrotnie w przewadze, ale nie wykorzystaliśmy tego. Rywale z co drugiego wypadu przywozili gola. To zrobiło różnicę. USA bardzo dobrze się broniły i było skuteczne w ofensywie. Musimy żyć z tą porażką i oczekiwać poprawy w niedzielnym starciu z Danią.

Todd Richards (trener USA):

- Pierwsza tercja nie wyglądała tak, jak byśmy tego chcieli. Brakowało nam utrzymania się przy krążku, składnych ataków. Finowie mieli przewagę, dwa razy w I tercji atakowali w pięciu na czterech i przetrwanie tych osłabieni było ważne. Największe słowa uznania należą się naszemu bramkarzowi. To on przetrwał tę fińską nawałnicę. W drugiej tercji zagraliśmy lepiej, nabraliśmy pewności. Kluczem do zwycięstwa nie była słaba skuteczność strzelecka Finów, tylko interwencje naszego bramkarza. Proszę pamiętać, że nasz zespół się dopiero zgrywa, trzech zawodników dołączyło do nas po północy, kilkanaście godzin przed meczem. Z meczu na mecz będziemy się prezentować lepiej.


Hokejowych MŚ elity:

Grupa B (Ostrawa)

USA - Finlandia 5-1 (1-0, 2-1, 2-0)

Bramki:

1-0 Moses (19:37 Krug, Nelson), 1-1 Jokipakka (25:40 Pesonen, Kemppainen), 2-1 Hendricks (31:57 Sexton), 3-1 Sexton (33:47 Krug, Hendricks), 4-1 Bonino (46:19 Moses, Nelson), 5-1 Hendricks (57:42 do pustej bramki).

Sędziowali: Tobias Bjork ze Szwecji i Wiaczesław Bułanow z Rosji.

Kary:  6 oraz 6 min.

Widzów: 8882

Grupa A (Praga)

Kanada - Łotwa 6-1 (3-0, 2-0, 1-1)

Bramki:

1-0 MacKinnon (9:57 Spezza, Savard), 2-0 Spezza (13:04 Hamhuis, MacKinnon), 3-0 Duchene (14:11 Hall, Barrie), 4-0 Toffoli (22:20 Hamhuis, Burns), 5-0 Spezza (23:04 Hamhuis, Crosby), 5-1 Daugavins (52:06 Darzins, Derzins), 6-1 Crosby (59:37 z karnego).


Z Ostrawy Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: hokejowe MŚ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama